Szefowa resortu przyjechała do Łodzi, aby opowiedzieć o polityce prorodzinnej rządu. Na konferencji prasowej odniosła się m.in. do przyjętej w piątek przez parlament ustawy o wsparciu kobiet w ciąży i rodzin "Za życiem". - Teraz czekamy na podpis prezydenta - powiedziała minister.

 

Ustawa o wsparciu kobiet w ciąży i rodzin "Za życiem" przewiduje m.in., że z tytułu urodzenia się żywego dziecka z ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniem albo nieuleczalną chorobą zagrażającą życiu, które powstały w prenatalnym okresie rozwoju dziecka lub w czasie porodu, przysługuje jednorazowe świadczenie w wysokości 4 tys. zł. Przewodnikiem rodzin po systemie wsparcia ma być asystent rodziny, którego zadaniem będzie koordynowanie dostępnej pomocy. Ustawa ma też ułatwić dostęp do świadczeń zdrowotnych, również hospicjów perinatalnych.

 

"Kompleksowe rozwiązanie"

 

Zgodnie z ustawą do końca tego roku rząd ma przyjąć program kompleksowego wsparcia dla rodzin "Za życiem", opracowany na podstawie odrębnych przepisów. Rafalska zwróciła uwagę, że ustawa jest pewnym otwarciem na kompleksowe rozwiązanie kwestii pomocy rodzinom z dzieckiem niepełnosprawnym. - Działaliśmy trochę pod presją czasu, ale tylko i wyłącznie dlatego, że chcemy, aby ta pomoc była już udzielona od stycznia 2017 roku. Te prace musiały być skoordynowane z pracami nad budżetem państwa - dodała.

 

Jak powiedziała, nie zgadza się z zarzutami, że te 4 tys. zł to mało. Przyznała, iż ma świadomość, że pieniądze dla rodziny, w której rodzi się takie dziecko, powinny być duże. Ale - jej zdaniem - dla wielu rodzin to są duże pieniądze, to są bardzo ważne pieniądze. Są w momencie, w którym rodzina jest w najtrudniejszym momencie funkcjonowania. Musi pogodzić się ze swoim bólem, musi zaakceptować tę chorobę dziecka, musi zrobić wszystko, aby dziecko miało należytą opiekę zdrowotną.

 

Przypomniała, że opozycja, która teraz o tym głośno mówi, nic nie zrobiła w tej sprawie. - My mówimy, że to jest nasze koło ratunkowe na te pierwsze dni, żeby ta rodzina miała te pieniądze. 4 tys. zł z perspektywy Warszawy, a z pozycji małego miasta i wsi, wyglądają zupełnie inaczej. Jeśli ktoś mówi, że dla niego 4 tys. zł to mało, to znaczy, że ma sporo pieniędzy - dodała.

 

Przyznała, że rząd ma świadomość, że żadne pieniądze nie zmniejszą cierpienia rodzin, w których przychodzi na świat ciężko chore dziecko. Zaznaczyła, że obecnie pomoc dla rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi jest niewystarczająca i rozproszona. Dodała, że program musi być precyzyjnie adresowany do tych rodzin, których dzieci nie mają szans na wyleczenie - by miały dostęp do rehabilitacji, opieki zdrowotnej, badań prenatalnych.

 

Czwarte miejsce w UE pod względem wsparcia rodzin

 

Na spotkaniu z mediami Rafalska odniosła się również do programu Rodzina 500 plus. Przypomniała, że firma doradcza PwC opublikowała raport, w którym stwierdzono, iż polska polityka prorodzinna pozytywnie wyróżnia się na tle krajów UE. Jak mówiła, jesteśmy na czwartym miejscu jeśli chodzi o poziom wsparcia rodzin do przeciętnego wynagrodzenia w poszczególnych krajach.

 

Podkreśliła przy tym, że w raporcie uwzględniono nie tylko pomoc z programu 500 plus, ale również inne elementy finansowego wsparcia: ulgi podatkowe na dzieci, świadczenia na dzieci i wysokość wynagrodzeń.

 

Z kolei - jak mówiła - badania CBOS pokazały, na co rodziny wydają pieniądze. - Zapewniam państwa, że alkohol i błędne wydatki nie zajmują tam żadnego istotnego miejsca. Rodziny wydają pieniądze na żywność, edukację, ochronę zdrowia. Również obawy o dezaktywizacje kobiet - według CBOS - nie znajdują żadnego potwierdzenia - powiedziała.

 

Odnosząc się do woj. łódzkiego powiedziała, że na świadczenia w ramach programu 500 plus wypłacono ponad 700 mln zł. Pieniądze są mądrze wydawane, bo liczba decyzji, która zmieniła pomoc finansową na pomoc rzeczową, jest niewielka - podkreśliła.

 

PAP