- Mam wrażenie, że to kwestia niedoborów. Wynikającą z tego, że mamy niedobory pielęgniarek i lekarzy. Polska ma najmniej lekarzy w całej Unii Europejskiej w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców. Mamy też jeden z najniższych wskaźników jeśli chodzi o liczbę pielęgniarek - stwierdziła Lubnauer.


- To wszystko powoduje, że lekarze są przemęczeni. Czasem jest tez znieczulica i brak empatii po prostu - dodała posłanka PO.
Jej zdaniem , ze by do takich sytuacji nie dochodziło trzeba zadbać o to by w placówkach zdrowia było więcej personelu.


- W przypadku pielęgniarek musimy zadbać o kwestie finansowe. Wiele z nich decyduje się na wyjazd za granicę. Także lekarze wyjeżdżają z Polski. To wysoki koszt kształcenia a my ich tracimy - zauważyła Lubnauer.

 

Według mediów kobieta w ósmym miesiącu ciąży zgłosiła się do szpitala, ponieważ przestała czuć ruchy dziecka; zdiagnozowano, że dziecko nie żyje. Według relacji pacjentki i jej męża, na które powołują się media, gdy rozpoczęła się akcja porodowa, kobiecie nie udzielono pomocy, pozostawiona bez opieki, urodziła na podłodze w jednej ze szpitalnych sal, dziecko nie żyło.

 

"4 tys. zł jednorazowo to jałmużna nie pomoc"


Zdaniem Katarzyny Lubnauer ustawa "Za życiem" "jest hipokryzją". W piątek Sejm uchwalił ustawę o wsparciu kobiet w ciąży i rodzin „Za życiem”. Tego samego dnia Senat przyjął ją bez poprawek. Przewiduje ona m.in., że z tytułu urodzenia ciężko chorego dziecka przysługiwać będzie jednorazowe świadczenie w wysokości 4 tys. zł, a dostępną pomoc koordynować ma asystent rodziny. Zgodnie z ustawą do końca tego roku rząd ma przyjąć program kompleksowego wsparcia dla rodzin "Za życiem", opracowany na podstawie odrębnych przepisów.

 

- Byliśmy przeciwni temu projektowi, bo 4 tys. zł dane jednorazowo to jest jałmużna nie pomoc. Według nas pomoc powinna być systemowa - powiedziała posłanka Nowoczesnej.

 

Jej zdaniem ustawa jest tez niekonstytucyjna. - Dlatego, że kobieta dostanie te 4 tys. zł jeśli wada płodu zostanie wykryta w okresie ciąży lub okołoporodowym. Jeśli dziecko ciężko zachoruje np. miesiąc po porodzie to już nie dostanie. To jest wykupienie tego , by kobieta zdecydowała się na donoszenie ciąży - podkreśliła Laubnauer.

 

polsatnews.pl