Streżyńska odpowiadała w Sejmie na pytanie Andrzeja Halickiego (PO) w sprawie zadeklarowanej interwencji wobec zablokowanych kont oraz wydarzeń na portalu Facebook.com.

 

Działacze ruchów narodowych od jakiegoś czasu zgłaszali, że z Facebooka znikały ich profile. W środę Richard Allan, odpowiedzialny za politykę publiczną Facebooka, oświadczył, że strona Marszu Niepodległości - usunięta z tego serwisu po publikacji szeregu postów naruszających Standardy Społeczności w zakresie mowy nienawiści - została przywrócona.

 

Podkreślił, że decyzja o usunięciu wynikała z tego, że na plakatach promujących Marsz Niepodległości umieszczono symbol Falangi, który jest zakazany "na platformie z powodu historycznych odniesień do mowy nienawiści". Ponieważ jednak - jak wskazał - Marsz Niepodległości jest legalnym, zarejestrowanym wydarzeniem, "zdecydowaliśmy się zezwolić" na udostępnianie plakatów mimo tego, że zawierały symbol Falangi.

 

Interwencja minister

 

Streżyńska poinformowała, że rozmowy z przedstawicielami portalu prowadzone są od dłuższego czasu.

 

- Rozmawiamy także o stosowaniu polskiego i europejskiego prawa do takich eksterytorialnych serwisów. Rozmawiamy o tym, czy w ogóle jest prawo, które możemy zastosować, i czy to są typowe mass media. O zasadach, jakimi się kieruje zlokalizowany poza Polską zespół blokujący te profile, możliwościach odwoławczych. Zasadach odblokowania konta zablokowanego, przechowywania pozyskanych danych osobowych np. danych z kopii dowodu osobistego, zasad usuwania własnego konta i wielu innych kwestiach - stwierdziła.

 

Wskazała, że prowadzone z Facebookiem rozmowy mają odpowiedzieć na pytania, czy i do jakiego stopnia Facebook jest uprawniony do regulowania aktywności użytkowników,

 

- Jak się ma zmieścić między zasadą wolności słowa, zakazem cenzury prewencyjnej mass mediów, które wynikają z naszej Konstytucji, a wymaganiami ochrony użytkowników przed nieodpowiednimi treściami i zrachowaniami - powiedziała Streżyńska.

 

"Rozmawiamy, nie interweniujemy"

 

Poinformowała, że na bieżąco jest w kontakcie z "polską częścią" Facebooka, która - jak wskazała - nie podejmuje żadnych decyzji dotyczących blokowania.

 

- Ale jeśli chodzi o udzielanie mi wyjaśnień, ma pełny mandat swoich mocodawców z Dublina. I od dłuższego czasu współpracuje w ramach tych rozmów - przekonywała.

 

- Nigdzie nie powiedziałam, że będę interweniować - zaznaczyła też. - Powiedziałam tylko, że rozmawiamy (...) ale nie określę stanowiska ministra cyfryzacji ws. blokad na Facebooku (...)Minister cyfryzacji nie jest uprawniony do regulowania treści ani działań serwisów internetowych - poinformowała Streżyńska.

 

- Rozmawiamy, mediujemy, nie interweniujemy - dodała.

 

Podkreśliła, że, mimo iż Facebook jest medium prywatnym, podlega m.in. prawu antymonopolowemu.

 

- Podlega przede wszystkim prawu kontraktowemu. Ponieważ ten regulamin, który podpisujemy, jest umową i obie strony mogą tę umowę złamać i obie mają do siebie wtedy roszczenia - wyjaśniła. - Ponadto zakontraktowaliśmy, jako użytkownicy Facebooka, usługi, których dostarczenia oczekujemy, bo powierzamy serwisowi swój wizerunek, nasze dane osobowe i oczekujemy wywiązania się przez niego z tej części regulaminu, w której określa on, co na naszą rzecz świadczy.

 

"Nie Facebook powinien egzekwować konstytucję"

 

- Wydaje mi się, że prowadzone przeze mnie rozmowy i sama przyjęta formuła rozmowy i wyjaśnienia przyniosły właściwe efekty. Musimy pamiętać o art. 54 Konstytucji, który mówi, że każdy ma wprawdzie wolność wyrażania swoich poglądów, ale to inne ustawy ustalają, gdzie są granice tej wolności. Natomiast cenzura prewencyjna w mass mediach jest zakazana - podkreśliła.

 

- Do tego, żeby reagować na mowę nienawiści i inne działania zakazane prawem, są odpowiednie służby i minister cyfryzacji na pewno taką służbą nie jest, ale również Facebook nie jest taką służbą. W związku z tym trzeba pamiętać, że to, co dzieje się na Facebooku, jest poddawane cały czas bardzo subiektywnej ocenie osób i zarówno może naruszać czyjeś prawa konkretna wypowiedź, jak i odmowa prawa do konkretnej wypowiedzi narusza bardzo ściśle w Konstytucji zdefiniowane prawo - dodała.

 

Streżyńska wskazała, że "w internecie toczy się wojna".

 

- Konta lewe i prawe są blokowane z inicjatywy użytkowników, przez Facebooka. Toczy się po prostu wojna, wojny w internecie toczą się wszędzie i nie zamierzam w wojny włączać się - podkreśliła.

 

PAP