Prokuratura oświadczyła, że nieprawdą jest, iż Pasionek miał możliwość doprowadzenia do sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej oraz zwracania uwagi na błędy postępowania. Według Prokuratury Krajowej (PK) decyzje podejmował obecny na miejscu katastrofy naczelny prokurator wojskowy, ówczesny pułkownik Krzysztof Parulski.


Jak podkreślono, nadzór nad śledztwem prok. Pasionek objął w maju 2010 r., gdy ciała ofiar zostały już pochowane.


W sekcjach "nie przewidziano udziału polskich prokuratorów"


PK podała, że - zgodnie z protokołem posiedzenia roboczego, które odbyło się nocą 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku, z udziałem polskich i rosyjskich prokuratorów, w tym prok. Parulskiego i I zastępcy prokuratora generalnego Federacji Rosyjskiej - już wtedy podjęto decyzję: "Z uwagi na szczególny publiczny rozdźwięk wywołany zaistniałą katastrofą lotniczą należy w terminie możliwie najkrótszym przeprowadzić sądowo-lekarskie oględziny i sekcje zwłok pasażerów samolotu w mieście Moskwie; ich identyfikację oraz przekazanie przedstawicielom strony polskiej". Według prokuratury z protokołu wynika, że w czynnościach tych nie przewidziano udziału polskich prokuratorów ani lekarzy medycy sądowej.


Parulski był przy sekcji Lecha Kaczyńskiego


W październiku 2010 r. ówczesny prokurator generalny Andrzej Seremet zaprzeczył, by polscy prokuratorzy, którzy w nocy z 10 na 11 kwietnia na prawach gości uczestniczyli w Smoleńsku w naradzie rosyjskich śledczych, podpisywali jakiś dokument, w którym godziliby się na ograniczenie śledztwa do tez wykluczających zamach. Na dowód tych słów dziennikarzom rozdano rosyjski protokół posiedzenia. Wskazano w nim wszystkich uczestników, z wyszczególnieniem sześciorga przedstawicieli Polski (2 prokuratorów, oficer żandarmerii i trzy osoby z ABW); przytoczono też w punktach tezy wystąpienia szefa Państwowego Komitetu Śledczego przy prokuraturze rosyjskiej Aleksandra Bastrykina oraz zapadłe ustalenia. Wspomniano też, że głos zabrał tam naczelny prokurator wojskowy Krzysztof Parulski (nie napisano, o czym mówił).


Parulski brał udział w przeprowadzonej w Rosji sekcji zwłok prezydenta Lecha Kaczyńskiego. We wrześniu 2010 r. płk Ireneusz Szeląg, ówczesny szef prowadzącej śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie informował, że prokurator oddalił - jako nieprzydatny dla rozstrzygnięcia sprawy - wniosek pełnomocnika m.in. Jarosława Kaczyńskiego o przesłuchanie Parulskiego na okoliczność jego udziału w tej czynności. Adwokatowi chodziło o to, że w czasie sekcji ciała prezydenta okazało się, iż na sekcyjnym stole są fragmenty ciała w generalskim mundurze.


Jarosław Kaczyński nie zgłaszał uwag podczas identyfikacji


Sam Parulski oświadczył wtedy, że nie uchybił standardom pracy prokuratora; dodał, że przy sekcji ciała prezydenta był obecny konsul RP. Przypomniał, że sam Jarosław Kaczyński nie zgłaszał 10 kwietnia uwag co do tożsamości ciała swego brata - prezydenta RP, gdy je identyfikował, zaś na fragmenty innego ciała, które znajdowały się na stole sekcyjnym, uwagę zwrócił on sam - jako  prokurator obecny w czasie sekcji ciała prezydenta.


Ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej


Prokuratura Krajowa zapowiedziała ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej. Wyjaśniła, że ma to naprawić poważne błędy i zaniechania, które popełniono sześć lat temu. Według nieoficjalnych informacji medialnych, 14 listopada na Wawelu jako pierwsze mają być ekshumowane ciała Lecha i Marii Kaczyńskich. Rodziny kilkunastu ofiar nie godzą się na ekshumację swych bliskich.


31 sierpnia Prokuratura Krajowa podjęła umorzone kilka lat temu śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez polskich prokuratorów wojskowych zaraz po katastrofie. Jak informowano nieoficjalnie, przeprowadzenie w Polsce sekcji zwłok było obowiązkiem prokuratorów wojskowych; teraz śledztwo ma wyjaśnić, dlaczego zaniechano sekcji i kto ewentualnie ponosi za to odpowiedzialność.

 

PAP