Czterech ludowców wstrzymało się od głosu.


Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej tuż przed głosowaniem zwróciła uwagę, że wcześniej w piątek, gdy Sejm rozpatrywał ustawę "Za życiem", przedstawiciele PiS mówili, że osoby z niepełnosprawnością trzeba traktować w sposób wyjątkowy. Przypomniała, że projekt Nowoczesnej ma przeciwdziałać dyskryminacji osób niepełnosprawnych i dlatego dziwi, że PiS jest przeciw.


- Pokazujecie, jaka jest w was hipokryzja, ponieważ będziecie głosować właśnie przeciw osobom z niepełnosprawnością. Takie jest Prawo i Sprawiedliwość, partia hipokrytów i partia absurdalnych decyzji - powiedziała Scheuring-Wielgus.


"Będziemy bronić wartości chrześcijańskich"


Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro odpowiedział, że wystąpienie posłanki Nowoczesnej było przykładem mowy nienawiści i ujawnia "prawdziwą hipokryzję, która kieruje tymi, którzy kierują tymi, którzy składają takie propozycje legislacyjne". Ziobro zaznaczył, że Polska jest krajem wolności, który gwarantuje różnym grupom, także środowiskom LGBT, wolność wyrażania swoich przekonań. Dodał, że już teraz Kodeks karny gwarantuje skuteczną ochronę przed rozmaitymi formami agresji.


Zarzucił Nowoczesnej, że chce "wyciąć nożycami nienawiści prawa karnego, przemocy państwowej te wartości kultury europejskiej, które wyrastają z 2000 lat cywilizacji chrześcijańskiej". - Będziemy bronić wolności. Będziemy bronić wolności środowisk LGBT, aby mogły wypowiadać swoje własne poglądy i manifestować je, co czynią w swoich środowiska, klubach, czasami manifestacjach i paradach, w broszurach pismach. Nikt im tego nie zakazuje i za to ich nie ściga. Ale będziemy bronić tych wszystkich, którzy mają inny punkt widzenia, którzy inaczej oceniają wartości i te racje, które mają na sztandarach środowiska, które broni pani poseł. Będziemy bronić wartości chrześcijańskich. Będziemy bronić kultury chrześcijańskiej Europy - deklarował Ziobro.


"Pomysły rodem z marksizmu kulturowego"


Z kolei Robert Winnicki (RN) powiedział, że projekt Nowoczesnej "ma na gruncie prawa polskiego zaszczepiać pomysły rodem z marksizmu kulturowego".


Obecnie przestępstwem jest nawoływanie do nienawiści lub publiczne znieważenie innych osób z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu bezwyznaniowości. Nowoczesna, która złożyła projekt zmian w Kodeksie karnym, chciała, by były też karalne takie czyny popełnione ze względu na: płeć, tożsamość płciową, wiek, niepełnosprawność lub orientację seksualną. Według projektu przestępstwem miałoby być stosowanie przemocy lub gróźb bezprawnych także i z tej motywacji (teraz czyny te są karalne, gdy dochodzi do nich z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu bezwyznaniowości).


"Są ważniejsze potrzeby Polaków w sferze prawa karnego niż społeczności LGBT"


Nowoczesna, przedstawiając projekt, wskazywała na wzrost liczby przestępstw motywowanych nienawiścią, co - według tej partii - jest dowodem, że prawo nie działa. Zdaniem PiS projekt jest zbędny, ideologiczny i w pewnym zakresie zagraża wolności słowa zapisanej w konstytucji. PO argumentowała, że projekt może dać organom ścigania narzędzia do ochrony wszystkich obywateli, w tym także osób o innej orientacji seksualnej. Klub Kukiz'15 wskazywał, że są ważniejsze potrzeby Polaków w sferze prawa karnego niż społeczności LGBT.


Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł poinformował podczas pierwszego czytania 21 października, że stanowisko rządu wobec projektu jest negatywne. Jak mówił, zachowania, których dotyczy projekt, są i tak karalne na podstawie innych artykułów Kodeksu karnego. Wymienił takie przestępstwa, jak zniesławienie, znieważenie, naruszenie nietykalności, stosowanie przemocy lub groźby bezprawnej, które są karalne bez względu na motywację sprawcy.

 

PAP