Wniosek taki złożyły kluby PO i Nowoczesna, a kluby Kukiz'15 i PSL zapowiedziały poparcie go. W głosowaniu za odrzuceniem w pierwszym czytaniu głosowało 176 posłów, przeciw było 226, a wstrzymało się dwóch posłów.


Pierwsze czytanie projektu odbyło się jeszcze w piątek rano. Zawiera on zapisy dostosowujące prawo do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2015 roku, który orzekł wtedy, że brak waloryzacji kwoty wolnej od podatku jest niezgodny z konstytucją. Dał czas na zmianę prawa do 1 grudnia 2016 roku.


"Na wszystko trzeba czasu"


Złożony przez posłów PiS projekt przesądza jednak, że dotychczasowa kwota wolna zostanie utrzymana w obecnym oraz w 2017 roku. Natomiast 1 stycznia 2018 roku, jak mówił sprawozdawca Sylwester Tułajew (PiS), wejdą nowe przepisy o jednolitym podatku, które w nowy sposób uregulują kwotę wolną.


- Obietnica PiS poniesienia kwoty wolnej jest aktualna; zrealizujemy to, na wszystko jednak trzeba czasu - powiedział.


Projekt wprowadza też opodatkowanie podatkiem CIT Funduszy Inwestycyjnych Zamkniętych (FIZ), co ma dać budżetowi nawet do 2,5 mld zł rocznie.


"Mówicie: mamy w nosie TK"


FIZ bowiem - jak tłumaczył Tułajew - są wykorzystywane do zarządzania majątkiem przez podatników dysponujących znacznym kapitałem, którzy wykorzystują je często do optymalizacji podatkowej.


Obie części projektu zostały wyjątkowo ostro skrytykowane przez opozycję, która domagała się odrzucenia dokumentu w pierwszym czytaniu.


- W tej ustawie mówicie: mamy w nosie TK, nie będziemy dawać pieniędzy tym, którym się należą - komentowała Izabela Leszczyna (PO). Przekonywała, że jeśli ustawa wejdzie w życie, "za rok nie będzie w Polsce funduszy inwestycyjnych", więc nie będzie czego opodatkowywać. A właśnie przecież fundusze i wnoszony przez nie kapitał mają być istotnym elementem tzw. planu Morawieckiego - mówiła.

 

PAP