Konkurs odbył się w Izraelu już po raz piąty. Czternaście wybranych przez jury uczestniczek zostało poddanych zabiegom kosmetycznym i fryzjerskim. Kobiety wystroiły się w eleganckie suknie, w których prezentowały się na czerwonym dywanie, pozując do zdjęć i śląc całusy publiczności.

 

W tym roku po raz pierwszy w programie imprezy był też występ chóru złożonego z kobiet ocalałych z Holocaustu. Średni wiek występujących to 91 lat. Kobiety śpiewały piosenki tematycznie związane z zagładą Żydów.

 

Cudem ocalała miss

 

Tegoroczna miss, Anna Grinis, miała zaledwie dwa dni, gdy wybuchła II wojna światowa.

 

- Matka, póki żyła, opowiadała mi, jak musieliśmy uciekać z Moskwy - wspominała laureatka. - I że nigdzie nie było nic do jedzenia. Ledwo przeżyliśmy - dodała.

 

 

 

Kontrowersje wokół konkursu

 

Przeciwnicy imprezy od początku zarzucają organizatorom, że konkurs piękności trywializuje Holocaust, którego ofiarą padło 6 mln Żydów. Ci przekonują jednak, że w wydarzeniu nie chodzi o urodę, a o szacunek i uznanie dla ocalałych.

 

- Próbujemy oddać kobietom, które przeżyły Holocaust coś, z czego została ograbiona ich młodość - tłumaczył David Parsons z organizacji International Christian Embassy in Jerusalem, sponsor imprezy. - Dziś wieczorem im to zwracamy, żeby mogły się tym cieszyć - dodał.

 

Obecna na gali Sara Netanjahu podkreślała, że startującym w konkursie kobietom "udało się założyć rodziny, pracować, tworzyć, po prostu żyć". - To oznacza, że wygrałyście - mówiła.

 

wp.pl, thejewishweek.com