- Kiedy patrzę na postępy, które ci ludzie robią na scenie, jak to oddziałuje na widownię, czuję że warto to robić. Jest szansa na wyprostowanie stereotypu, że więzień musi być zły - mówi polsatnews.pl reżyser przedstawienia, Lech Walicki.

 

Na pomysł, by za pomocą sztuki resocjalizować osadzonych w Areszcie Śledczym Kraków-Podgórze, wpadł przed kilkoma laty kapelan więzienny, o. Andrzej Bawer. To on poprosił aktora krakowskiego Teatru Groteska, Lecha Walickiego, o opiekę artystyczną nad przedsięwzięciem. Współpraca zaowocowała trzeba sztukami, do udziału w których zaproszono więźniów. Najnowsza z nich, "Za 5 godzin zobaczę Jezusa" swoją premierę będzie miała 5 listopada o godz. 17, w Teatrze Bez Rzędów (ul. Krakowska 13).

 

Casting w areszcie

 

Lech Walicki w rozmowie z polsatnews.pl przyznaje, że to ojciec Bawer przeprowadza swoisty casting do udziału w przedsięwzięciu.

 

- Szuka odważnych i chętnych, ludzi, którzy sami chcą się zaangażować - mówi.

 

W tym roku chęć zgłosiło 9 więźniów. Trwające od dwóch miesięcy próby odbywały się najpierw w areszcie. Dopiero od kilku dni więźniowie i reżyser spotykają się już na teatralnych deskach.

 

Walicki podkreśla, że "nawet nie dopytuje" za co jego aktorzy trafili za kraty. Jak mówi, dowiaduje się, gdy "sami mu powiedzą". Najważniejsze jest to, że ich przełożeni z aresztu pozwalają im na aktywność poza jego murami.

 

Dzięki czemu, już w najbliższych dniach, oprócz premiery, odbędą się dwa przedstawienia "Za 5 godzin zobaczę Jezusa".

 

Twórcy sztuki podkreślają, że w tym roku scenariusz został wybrany nieprzypadkowo. - Dziennik, na podstawie którego powstał scenariusz, był pisany przez skazanego na karę śmierci mordercę policjanta, Jacquesa Fescha, straconego w 1957 roku w więzieniu La Santé. Mężczyzna ten w celi przeżył nawrócenie.  W 2011 roku zakończył się etap diecezjalny jego procesu beatyfikacyjnego - wyjaśnia Walicki.

 

Wstęp na zaplanowane w Krakowie przedstawienia jest bezpłatny.

 

 

 

polsatnews.pl