Podającego się za Syryjczyka mężczyznę zatrzymano w środę wieczorem w mieszkaniu w dzielnicy Schoeneberg w zachodniej części Berlina. Zdaniem policji podejrzany pochodzi w rzeczywistości z Tunezji i udaje, że jest uchodźcą z wojny domowej w Syrii.

 

"Zawsze witał się z nimi"

 

Agencja dpa pisze, powołując się na źródło w policji, że podejrzany mieszkał od dłuższego czasu u osoby zajmującej się społecznie pomocą uchodźcom. Sąsiedzi, pytani przez telewizję ARD, mówili, że mężczyzna był sympatyczny i "zawsze witał się z nimi".

 

Nie wiadomo, jaki zamach planował. Policja nie znalazła dotąd ani materiału wybuchowego ani broni. Minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere powiedział, że mężczyzna był od dłuższego czasu obserwowany.

 

- To wielki sukces służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, szczególnie Urzędu Ochrony Konstytucji - podkreślił.

 

- To poważna sprawa; dobrze, że ta osoba została zneutralizowana - dodał szef resortu spraw wewnętrznych.

 

Prokurator federalny ma zdecydować o wydaniu nakazu aresztowania. Na razie podejrzany jest tymczasowo aresztowany.

 

Mężczyzna działał w pojedynkę

 

Pierwsze informacje o podejrzanym niemieckie służby otrzymały od wywiadu jednego z zaprzyjaźnionych państw. Zdaniem berlińskiego Urzędu Kryminalnego mężczyzna działał w pojedynkę.

 

"Focus Online" pisał wcześniej, że zatrzymany został uznany za równie niebezpiecznego jak inny Syryjczyk, Dżaber al-Bakr, aresztowany w połowie października w Lipsku. "Policja mówi o drugim al-Bakrze" - czytamy w internetowym wydaniu "Focusa".

 

22-letni uchodźca z Syrii przygotowywał zamach na jedno z berlińskich lotnisk. W jego mieszkaniu w Chemnitz w Saksonii policja znalazła 1,5 kilograma substancji wybuchowej, zapalniki i metalowe części stosowane do konstrukcji bomb. Al-Bakr popełnił samobójstwo w zakładzie karnym w Lipsku dwa dni po aresztowaniu.

 

W zeszłym roku do Niemiec przyjechało 890 tys. imigrantów, głównie z Bliskiego Wschodu, z zamiarem ubiegania się o azyl. MSW szacuje, że w tym roku liczba uchodźców będzie znacznie mniejsza - w granicach 300 tys. Niemieckie służby przyznają, że wśród imigrantów mogły znajdować się osoby współpracujące wcześniej z IS lub też osoby, które zradykalizowały się podczas pobytu w Niemczech.

 

PAP