O złożeniu zażalenia poinformował w czwartek rzecznik prasowy przewodniczącego KK NSZZ "S" Marek Lewandowski. Wyjaśnił, że związek w zażaleniu podtrzymuje stanowisko, iż użycie logo "S" do - jak powiedział - "promowania aborcji" naruszyło dobre imię związku.

 

- Patronem związku jest błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko, w preambule (Deklaracji programowej NSZZ "Solidarność"), wpisana jest społeczna nauka Kościoła i wartości chrześcijańskie, a logo zostało wykorzystane przy okazji protestu za liberalizacją przerywania ciąży, czemu Kościół jest zdecydowanie przeciwny, więc jak można mówić, że to nie wywarło negatywnego skutku dla naszego wizerunku, dla naszej organizacji? - mówił Lewandowski.

 

Czarny protest wykorzystał słynny plakat Solidarności

 

"Czarny protest" odbył się 3 października w wielu miastach Polski. Był to wyraz sprzeciwu wobec możliwości zaostrzenia przepisów dotyczących aborcji.

Osoby promujące protest używały do rozreklamowania go w internecie grafiki, na której znalazło się logo "S". Grafika pojawiła się także na transparentach użytych przez uczestników w czasie manifestacji.

 

Grafika nawiązuje do plakatu "W samo południe" (autorstwa Tomasza Sarneckiego) zachęcającego do głosowania w wyborach 4 czerwca 1989 r. W pracy Sarnowskiego odwołującej się do słynnego westernu pojawił się cień postaci, którą grał Gary Cooper, ściskającej w prawej dłoni zamiast colta, kartkę do głosowania. W tle umieszczono logo "Solidarności" (jego twórcą jest Jerzy Janiszewski).

 

W grafice służącej promocji "czarnego protestu" także pojawia się logo "S", ale - zamiast postaci Coopera - umieszczono w niej sylwetkę kobiety w spódnicy i kowbojskim kapeluszu na głowie. Autorką grafiki jest chorwacka rzeźbiarka, fotograficzka i performerka Sanja Iveković. Praca powstała w 2009 r. w ramach realizowanego przez nią projektu dotyczącego marginalizacji w polskiej narracji historycznej i w polityce kobiet-uczestniczek ruchu wolnościowego, jakim była "Solidarność". Od tego czasu prezentowano ją w mediach i przestrzeni publicznej.

 

Zdaniem prokuratury w Gdańsku nie doszło do złamania prawa

 

Tuż po proteście, "S" zawiadomiła Prokuraturę Okręgową w Gdańsku, że wykorzystując logo związku w promowaniu "czarnego protestu" jego organizatorzy zniesławili organizację.

 

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku uznała, że do złamania prawa nie doszło i odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Rzeczniczka prasowa prokuratury Tatiana Paszkiewicz poinformowała, że zawiadamiający nie wykazał, aby "użycie znaku słowno-graficznego Solidarność miało na celu publiczne przekazanie treści negatywnych co do związku zawodowego, tym samym by było pomówieniem o postępowanie mogące narazić związek zawodowy na utratę zaufania potrzebnego dla prowadzenia określonego rodzaju działalności".

 

Rzecznik poinformowała także, że śledczy przeanalizowali sprawę również pod kątem ewentualnego bezprawnego wykorzystania znaku "S", w tym "naruszenia przepisów ustawy Prawo własności przemysłowej, jak również ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych". Dodała, że "nie stwierdzono by doszło do realizacji znamion czynów zabronionych w tym zakresie".

 

Po tym, jak "S" złożyła zawiadomienie w sprawie możliwego popełnienia przestępstwa, a prokuratorzy zwrócili się do warszawskiego i gdańskiego magistratu z prośbą o informacje dotyczące organizatorów "czarnego protestu", w wielu miastach odbyły się kolejne manifestacje.

 

PAP