Rajoy w czwartek spotkał się z królem Filipem VI, by przedstawić mu skład nowego rządu, w którym jest 13 ministrów, wśród nich pięć kobiet. W sumie Rajoy mianował sześciu nowych ministrów, a niezmienione pozostaną stanowiska siedmiu szefów resortów.

 

Dotychczasowego szefa dyplomacji Jose Manuela Garcię-Margallo ma teraz zastąpić Alfonso Dastis, który od 2011 roku pełnił funkcję przedstawiciela Hiszpanii przy Unii Europejskiej.

 

Mniejszościowy rząd ugód i dialogu

 

Wśród nowych twarzy w hiszpańskim rządzie pojawi się również: tzw. numer dwa Partii Ludowej (PP) Rajoya, María Dolores de Cospedal, która stanie na czele resortu obrony, czy były burmistrz Sewilli Juan Ignacio Zoido, który ma zostać ministrem spraw wewnętrznych.

 

Soraya Saenz de Santamaria - zdaniem EFE "wierna współpracowniczka" Rajoya - która pełniła urząd wicepremier oraz była rzeczniczką rządu, ma się od teraz zajmować również stosunkami z hiszpańskimi wspólnotami autonomicznymi.

 

Hiszpańskie media wybijają fakt, że w rządzie nie będzie już "największych weteranów" poprzedniego gabinetu - Garcii-Margallo, dotychczasowego ministra spraw wewnętrznych Jorge Fernandeza Diaza oraz piastującego stanowisko ministra obrony Pedro Morenesa.

 

Jak zauważa EFE, ten mniejszościowy rząd będzie musiał iść na ugody i stawiać na dialog. Szczególnie ważna będzie rola Saenz de Santamarii, przed którą stoi wyzwanie uporania się z rosnącymi dążeniami niepodległościowymi ze strony Katalończyków.

 

Pierwsze posiedzenie gabinetu w piątek 

 

W piątek - po tym, gdy nowi ministrowie złożą rano przysięgę przed królem - odbędzie się pierwsze posiedzenie rządu.

 

Nowy gabinet rozpocznie urzędowanie po 10 miesiącach impasu politycznego, w którym Rajoy pełnił jedynie funkcje tymczasowego szefa rządu.

 

W sobotę hiszpański Kongres zagłosował za wotum zaufania dla Rajoya, jednak wybór tego polityka na premiera stał się możliwy jedynie dzięki zmianie stanowiska socjalistów - wystarczająca liczba ich deputowanych nie głosowała przeciwko Rajoyowi, lecz wstrzymała się od głosu.

 

PAP