Algorytmy stosowane przez internetowych gigantów, takich jak Facebook i Google działają na zasadzie bańki filtrującej - mechanizmu opisanego po raz pierwszy w 2011 roku przez internetowego aktywistę Eliego Parisera w książce "The Filter Bubble: What the Internet Is Hiding from You".

 

Według niego, portale, gromadząc bardzo szczegółowe dane na temat swoich użytkowników, przedstawiają im spersonalizowane treści, dobrane pod profil konkretnej osoby. Praiser wskazywał, że dwóch różnych internautów, wpisując w Google to samo hasło, może otrzymać różne wyniki. Jak ocenił może to prowadzić do utrudniania wymiany poglądów i docierania do nowych informacji.

 

"Zdrowe konflikty poglądów są potrzebne"

  

Podobnego zdania jest Angela Merkel, która widzi w algorytmach zagrożenie dla demokratycznej debaty. Cytowana przez "La Stampę" kanclerz zwróciła uwagę, że w ustroju tym konieczna jest wymiana poglądów, dyskusje, poznawanie światopoglądu innych.

 

Według niej, np. Facebook zazwyczaj pokazuje użytkownikom posty osób o podobnych poglądach politycznych, co może prowadzić do mylnego przekonania, że "druga strona" nie ma żadnych argumentów albo że brak zwolenników innych idei.

 

Czytanie opinii zawsze zgodnych z naszymi i artykułów potwierdzających nasze przekonania oraz stykanie się tylko z informacjami skrojonymi pod nas samych może, zdaniem kanclerz, odrywać nas od rzeczywistości i niszczyć zdrowe konflikty demokratyczne.

 

"Wszystko w rękach użytkowników"

 

Firmy nie muszą ujawniać tajemnicy przedsiębiorstwa. Kanclerz chodziło o to, by użytkownicy sami poszukali "więcej generalnych informacji o tym, jak działają te algorytmy" - powiedział portalowi Spiegel Online Thomas Jarzombek, rzecznik partii CDU w zakresie nowych technologii.

 

La Stampa