Szef rosyjskiego oddziału AI Siergiej Nikitin powiedział niezależnej "Nowej Gaziecie", że zamianę zamków w drzwiach pracownicy odkryli około 10.30. Według Nikitina widać, że drzwi zostały sforsowane siłą.


Za opieczętowanymi drzwiami pozostały komputery, dokumenty i rzeczy osobiste pracowników - napisał na Facebooku jeden z pracowników Iwan Kondratienko.


"Obiekt własnością miasta"


Inny pracownik Aleksandr Artiemiew przekazał niezależnej telewizji Dożd, że napis na pieczęciach głosi, że obiekt jest własnością miasta Moskwy i otwieranie drzwi do pomieszczenia jest zakazane. Wskazano do kontaktu numery telefonów, jednak nie można się pod nie dodzwonić - mówią aktywiści AI.


Zapewnili oni, że organizacja w terminie płaci czynsz za pomieszczenia, które wynajmuje od departamentu majątku miasta Moskwy. W przeszłości władze przysyłały kontrole, które sprawdzały, czy pomieszczenie jest wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem.


Pracownicy AI powiedzieli, że nie otrzymywali wcześniej żadnych powiadomień ani ostrzeżeń. Amnesty International wynajmuje to moskiewskie biuro od 20 lat.

 

PAP