Schemat działania grupy był prosty. Przestępcy typowali swoje ofiary m.in. przeglądając książki telefoniczne, w których szukali nazwisk z imionami mogącymi wskazywać, że są to osoby starsze. Dzwonili do tych osób, przedstawiali się jako policjanci z Centralnego Biura Śledczego, którzy prowadzą akcję wymierzoną w oszustów.

 

Namawiali na współpracę. Zmanipulowani starsi ludzie podejmowali z banku pieniądze, często oszczędności całego życia, a następnie przekazywali je fałszywym funkcjonariuszom lub zostawiali we wskazanym miejscu, w którym miała się odbyć akcja "zatrzymania przestępcy". Prawdziwi przestępcy znikali tymczasem z pieniędzmi.

 

Pieniądze płynęły do Anglii

 

Grupa działała w Warszawie i okolicznych powiatach co najmniej od połowy 2015 r. do kwietnia tego roku.

 

Jak ustaliła policja, skradzione pieniądze były przekazywane organizatorom procederu, którzy ukrywali się w Wielkiej Brytanii. Jeden z mężczyzn, który przez dłuższy czas przebywał na Wyspach, został zatrzymany w Warszawie.

 

- Nie sumujemy kwot, bo każda sprawa traktowana jest oddzielnie, ale możemy mówić co najmniej o kilku milionach złotych - powiedziała nam Agnieszka Hamelusz z CBŚ.

 

"To dopiero początek"

 

Do tej pory funkcjonariusze radomskiego CBŚP zatrzymali dwanaście osób, z których osiem aresztowano. Niewykluczone są kolejne zatrzymania.

 

Policja apeluje, aby nie przekazywać oszczędności nikomu, kto podaje się za funkcjonariuszy.

 

"Policja nigdy nie prosi o zaangażowanie własnych środków (pieniędzy, biżuterii i innych) w tzw. akcje przeciwko oszustom czy innym przestępcom" - przypomina. 

 

polsatnews.pl