Zarażonego wścieklizną nietoperza znalazła mieszkanka Kościelnej Wsi. Następnie zaniosła go do pobliskiej szkoły, potem nietoperz trafił do urzędu gminy, a dopiero stamtąd do Zakładu Higieny Weterynaryjnej.  

 

Kobieta twierdzi, że zabrała zwierzę, bo był to odruch dobrego serca. Nietoperz był ranny.

 

Zwierzęta pod nadzorem

 

Wściekliznę potwierdził Zakład Higieny Weterynaryjnej. Procedury w takich sytuacjach są jednoznaczne: w promieniu pięciu kilometrów od znalezienia zwierzęcia trzeba wprowadzić strefę ochronną. Ta będzie obejmować trzy powiaty: pleszewski, ostrowski i kaliski.

 

- Na tym terenie będzie zakaz organizowania targów, wystaw, pokazów z udziałem zwierząt - powiedział Polsat News Tomasz Wielich, z Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Poznaniu.

 

Właściciele kotów i psów powinni dodatkowo pilnować, aby ich zwierzęta nie biegały same po okolicy. Wszystko po to, by nie kontaktowały się z innymi, być może zarażonymi zwierzętami.

 

Wszystkie osoby, które widziały nietoperza przyznały, że nie miały kontaktu ze śliną, wydzieliną i skórą nietoperza. Oznacza to, że nie ma obaw, by wśród nich doszło do zakażenia.

 

Wścieklizną można się zarazić, jeśli ślina lub inna wydzielina zarażonego zwierzęcia dostanie się do naszego organizmu, np. przez ranę.

 

Polsat News