Piotr Guział stwierdził, że w "każdym normalnym państwie Hanna Gronkeiwicz-Waltz po pierwsze sama podałaby się do dymisji, a po drugie jej środowisko polityczne by ją wyrzuciło".

 

- Czego się boi Grzegorz Schetyna, co ma do ukrycia PO, że boją się odejścia Gronkiewicz-Waltz? - zastanawiał się Guział.

 

Zaznaczył też, że "nie ma miejsca w Polsce, by prezydentem naszego miasta była osoba tak skompromitowana, która utraciła mandat zaufania publicznego, do sprawowania swojej funkcji".

 

Jak podkreślał, rodzina Hanny Gronkiewicz-Waltz wzbogaciła się "być może na podstawie sfałszowanych dokumentów".

 

Chodzi o kamienicę przy Noakowskiego 16. W listopadzie 2014 roku tygodnik "wSieci" w artykule "Waltzem wokół kamienicy" napisał, że kamienica ta została zreprywatyzowana na podstawie sfałszowanych dokumentów. Według tygodnika wuj męża Hanny Gronkiewicz-Waltz odkupił prawa do budynku od oszusta, który sfałszował akty notarialne poświadczające zrzeczenie się praw do nieruchomości przez prawowitych właścicieli na kilka dni przed wybuchem wojny. Fałszerz został potem za to skazany na osiem lat więzienia wskutek starań wdowy po prawowitym właścicielu, która przeżyła wojnę.

 

24 października prezydent Warszawy złożyła wniosek do Samorządowego Kolegium Odwoławczego o wznowienie postępowania ws. zwrotu kamienicy przy ul. Noakowskiego 16.

 

Do 5 grudnia muszą zebrać podpisy

 

Piotr Guział mówił też w Polsat News, na jakim etapie jest akcja zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum ws. odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jak powiedział, w tej chwili jest zebranych ok. 60 tysięcy podpisów, a w sumie trzeba zebrać ich ponad 130 tysięcy.

 

- W przyszłym tygodniu rozpoczynamy akcję spektakularną, takiej akcji w historii demokracji w Warszawie nie było. Poczta Polska dostarczy do ponad 850 tys. skrzynek list referendalny, a wraz z nim listę do zbierania podpisów z prośbą o podpisanie się i zachęcenie znajomych - zapowiedział Piotr Guział.

 

 

Jak zaznaczył, każdy dostanie opłaconą kopertę, którą po zebraniu podpisów wystarczy odesłać pod wskazany adres.

 

- Liczymy że dzięki akcji zbierzemy kilkadziesiąt tysięcy podpisów - powiedział Guział.

 

Zapytany przez Bartosza Kurka o to, kto sfinansuje tak kosztowną operację rozsyłania 850 tys. listów, odpowiedział: - W dużej mierze to referendum finansuję ja osobiście, jak wykazał "Super Express", jestem człowiekiem majętnym, przynajmniej po tym, gdy przestałem być burmistrzem dzielnicy Ursynów.

 

Guział był już inicjatorem innego referendum ws. odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz w 2013 r. Okazało się ono nieskuteczne.

 

Polsat News, PAP