Po zablokowaniu przez Facebooka strony narodowców zapowiedzieli oni manifestację przed warszawską siedzibą portalu. Ma się odbyć 5 listopada. 

 

Administratorzy "Marszu Niepodległości" zapowiadają już, że odblokowanie ich profilu nie spowoduje zrezygnowania z organizacji protestu.

 

Wczoraj na portalu polsatnews.pl informowaliśmy m.in. o decyzji administracji Facebooka, która zablokowała konto posła ruchu Kukiz’15 Marka Jakubiaka. Polityk zamieścił na swoim profilu zdjęcie z Marszu Niepodległości i podpis "Będę z rodziną czy Facebookowi się podoba czy nie". Poseł Jakubiak za pomocą Twittera zapowiedział wszczęcie kroków prawnych.

 

 

 

 

 

Profilu nie da się na razie wyszukać za pomocą zwykłej wyszukiwarki portalu, a jedynie poprzez wejście w konkretny link.

 

Link do strony "Marsz Niepodległości" na Facebook.com.

 

 

 

 

PrintScreen/Facebook.com/Marsz-Niepodleglosci

 

Interwencja ministerstw

 

W ostatnim czasie administratorzy portalu społecznościowego Facebook na stałe usunęli m.in. strony Marszu Niepodległości, Młodzieży Wszechpolskiej, Obozu Narodowo-Radykalnego, Ruchu Narodowego i kilku organizacji promujących tematykę narodową, pro-life i katolicką.

 

W poniedziałek minister cyfryzacji Anna Streżyńska zapowiedziała, że podejmie w tej sprawie rozmowy z Facebookiem, a we wtorek oświadczyła: "W sprawie fb działam tak jak uważam za stosowne i uzasadnione, w granicach prawa i moich kompet, żeby rozwiązać problem, a nie rozpalać go".

 

- Będziemy analizować pod kątem prawnym, co możemy zrobić, bo rzeczywiście to, co się dzieje na Facebooku, ale również na Twitterze, to woła o pomstę do nieba - zapowiedział natomiast w środę wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. - Nie ma zgody na cenzurę - oświadczył.

 

Facebook wyjaśnia

 

Po przywróceniu profilu narodowców na portalu wirtualnemedia.pl pojawił się list otwarty wiceszefa Facebooka ds. polityki publicznej w regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód, Afryka) Richarda Allana, w którym tłumaczy on zasady jakimi kieruje się Facebook oraz wyjaśnia dlaczego profile narodowców są blokowane przez administrację.

 

Publikujemy pełną treść listu Richarda Allana.

 

"W ostatnich dniach ma miejsce w Polsce intensywna debata na temat tego, jakie treści są niedozwolone na Facebooku i jako vice-president odpowiedzialny za politykę publiczną w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki chciałbym jasno zaprezentować nasze stanowisko.

 

Nasze Standardy Społeczności mówią o tym, co jest dozwolone na Facebooku i zostały stworzone, aby zrównoważyć wolność słowa z naszą odpowiedzialnością za zapewnienie ludziom korzystającym z platformy bezpieczeństwa. Chociaż osiągniecie takiej równowagi jest trudne, intensywnie pracujemy, by zapewnić ją w skali globalnej.

 

Nasze standardy są politycznie neutralne i zezwalają na szeroką gamę politycznych wypowiedzi, włączając w to poglądy, które niektórzy mogą uznać za obraźliwe. Zabraniają szerzenia mowy nienawiści, w tym otwartych ataków na ludzi ze względu na ich rasę, przynależność etniczną lub narodową, poglądy religijne, orientację seksualną, płeć czy tożsamość płciową, a także poważną niepełnosprawność lub chorobę. Nasze standardy ograniczania mowy nienawiści są zgodne z polskimi i unijnymi regulacjami, które zawierają podobne zakazy dotyczące ataków na mniejszości. Każde naruszenie standardów traktujemy poważnie i właśnie dlatego możemy usuwać treści, profile i strony, które są nam zgłaszane jako niezgodne z tymi zasadami.

 

Strona Marszu Niepodległości została usunięta z naszej platformy po publikacji szeregu postów naruszających Standardy Społeczności w zakresie mowy nienawiści. Mamy świadomość jak istotna jest ta strona dla tych, którzy chcą wspólnie świętować Narodowe Święto Niepodległości Polski, więc zdecydowaliśmy się ją przywrócić i wyjaśnić administratorom dlaczego niektóre obecne na niej treści były niedozwolone. Mamy nadzieję, że dzięki temu ludzie odpowiedzialni za treści udostępniane na stronie będą szanować nasze Standardy Społeczności.

 

Nasze standardy zabraniają zarówno bezpośredniego kierowania mowy nienawiści przeciwko ludziom, jak i symboli organizacji znanych z promowania rasizmu i nienawiści. W przypadkach, gdy dany symbol jest używany do promowania nienawiści możemy zdecydować się go usunąć. Decyzja o usunięciu takich treści jest trudna, ale w przypadku plakatów promujących Marsz Niepodległości stało się tak ze względu na umieszczony na nich symbol Falangi, który jest zakazany na naszej platformie z powodu historycznych odniesień do mowy nienawiści. Ponieważ  jednak Marsz Niepodległości jest legalnym, zarejestrowanym wydarzeniem, zdecydowaliśmy się zezwolić na udostępnianie plakatów mimo tego, że zawierały symbol Falangi.

 

Zależy nam na pełnym zrozumieniu kontekstu zgłaszanych treści, dlatego mamy w Facebooku działające całodobowo w różnych częściach świata zespoły, składające się ze specjalistów mówiących w sumie w ponad 30 językach. Wśród nich są także osoby, dla których polski jest językiem ojczystym. Nasi eksperci zostali przeszkoleni, by stosować Standardy Społeczności podczas weryfikacji zgłoszeń dotyczących między innymi mowy nienawiści, nagości, zastraszania i nękania.

 

W Facebooku działa także system kontroli jakości gwarantujący spójność podejmowanych decyzji. Pracownicy weryfikujący raporty działają bezstronnie. Sprawdzają, czy zgłoszone treści są zgodne ze Standardami Społeczności, nie biorąc pod uwagę przekonań politycznych ich autorów. Po usunięciu postu informujemy o tym osobę, która go zamieściła. Dalsze naruszanie standardów skutkuje czasową blokadą, a jeśli naruszenie zasad mimo wszystko nadal ma miejsce, zawieszamy takie konto. Jest to wieloetapowy proces, w wyniku którego administratorzy stron są zawsze informowani o potencjalnych konsekwencjach.

 

Oczywiście istnieje również możliwość odwołania od naszych decyzji o blokadzie strony lub profilu. W takich przypadkach szczegółowo analizujemy działania podjęte w celu zweryfikowania czy nasze standardy społeczności zostały zastosowane poprawnie i sprawiedliwie. Gdy w wyniku przeprowadzonej analizy okazuje się, że popełniliśmy błąd, podejmujemy decyzję o przywróceniu usuniętych treści i przepraszamy tych, którzy mogli być dotknięci ewentualnymi konsekwencjami.

 

Nasze zespoły pracują w wielu lokalizacjach na całym świecie, aczkolwiek menedżerowie nadzorujący obsługę zgłoszeń z Polski pracują w naszej międzynarodowej siedzibie w Dublinie. Nasi pracownicy w warszawskim biurze nie są odpowiedzialni za weryfikację czy usuwanie treści.

 

Jesteśmy rozczarowani oskarżeniami i zniewagami kierowanymi pod adresem jednej z pracownic naszego polskiego biura. Nie jest ona szefem warszawskiego biura, nie jest też odpowiedzialna za naszą działalność biznesową w Polsce. Nie jest także odpowiedzialna za naszą politykę dotyczącą treści czy sposób, w jaki jest egzekwowana. Na co dzień pracuje z wieloma polskimi przedsiębiorstwami, które chcą wykorzystywać Facebooka, aby trafiać do nowych odbiorców i rozwijać swoją działalność. Wszyscy nasi pracownicy mają pełne prawo do własnych przekonań i poglądów politycznych, które w żaden sposób nie mają wpływu na profesjonalizm, z którym wspierają rozwój polskiej gospodarki.

 

Zniewagi, których doświadczyła nasza pracownica są nieakceptowalne i mamy nadzieję, że ustaną w najbliższym czasie. Jednakże, jeśli ktokolwiek nadal będzie miał uwagi co do sposobu, w jaki egzekwujemy nasze standardy, powinny one być kierowane pod adresem wyższych szczeblem menedżerów firmy, a nie do lokalnych pracowników, którzy nie są odpowiedzialni za tego typu sprawy".

 

polsatnews.pl