Odzew z Watykanu był szybki i konkretny.  - Tym największym darem, który będzie leciał do Zambii, jest przenośne USG, które zostało zakupione przez ojca Franciszka – zdradził Styrzyński. Taki prezent już za kilka dni będzie służył pacjentom.

 

Szpital w Katondwe prowadzą Siostry Służebniczki. Chirurgiem i jedynym lekarzem w placówce jest siostra Mirosława. To ona sporządziła

listę najpotrzebniejszych leków i sprzętu, a młody lekarz zaangażował się w zbiórkę. Odpowiedź była duża: udało się zebrać na EKG, spirometr, KTG, ciśnieniomierz, glukometry i inahalatory.

 

- Ta placówka działa, warto jej jednak dać zastrzyk pomocy, żeby mogła to robić jeszcze lepiej - wyjaśnił Styrzyński.

 

Bez lekarzy

 

Szpital w Katondwe jest jedyną placówką lekarską w promieniu 250 kilometrów. - W takich oddalonych od miast ośrodkach nie ma lekarzy. Jeżeli możemy pomoc takimi małymi krokami, to zawsze to jest coć - wyznał ojciec Paweł Mazurek ze Zgromadzenia Misjonarzy Afryki, który był w szpitalu w Katondwe.

  

Taki mały krok zrobiła Laura Makena pochodząca z Kenii. W wiosce, gdzie mieszkała, brakowało lekarzy, więc postanowiła sama nauczyć się zawodu. Dzięki siostrom, które założyły misję w jej mieście, Laura trafiła na studia medyczne w Gdańsku.

 

- Większość ludzi w Afryce udaje się do lekarza już w krytycznym stanie i jak widzą lekarza, który udziela im pomocy, to traktują to jak cud - opowiedziała studentka medycyny. Cuda będzie czynić we własnym kraju. Wraca do Afryki, jak tylko zostanie pediatrą.

 

Polsat News