Nalotów dokonano na kwaterę główną sił bezpieczeństwa znajdującą się w mieście portowym Al-Hudajda nad Morzem Czerwonym. W budynku mieściły się dwa więzienia, w których osadzonych było 84 więźniów.

 

Port i całe miasto Al-Hudajda opanowane jest przez siły szyickich rebeliantów z ruchu Huti, którzy w 2014 roku przejęli kontrolę nad stolicą Jemenu Saną oraz znacznymi obszarami na północy kraju.

 

Plan pokojowy odrzucony

 

Do ataku doszło w dniu, kiedy prezydent Jemenu Abd ar-Rab Mansur Al-Hadi odrzucił proponowany przez ONZ plan pokojowy, mający zakończyć trwający od 2014 roku konflikt w kraju. Zdaniem prezydenta plan ten wynagradzał rebeliantów.

 

Choć treść planu pokojowego nie jest publicznie znana, to według źródeł porozumienie daje szyickim rebeliantom, którzy zajęli w 2014 roku Sanę oraz ostatecznie zmusili Hadiego do opuszczenia kraju, udziały w przyszłym rządzie. Plan ogranicza też rolę szefa państwa w zamian za wycofanie się rebeliantów z głównych miast. W ramach porozumienia Hadi miałby przekazać część kompetencji na rzecz wiceprezydenta, który z kolei wyznaczyłby nowego premiera odpowiedzialnego za stworzenie rządu, po równo reprezentującego północ i południe Jemenu.

 

Jak oświadczył obecny szef państwa, plan "wynagradza puczystów i karze Jemeńczyków".

 

Niespokojnie od pięciu lat

 

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 roku, kiedy wieloletnim dyktatorskim rządom prezydenta Ali Abda Allaha Salaha położyła kres społeczna rewolta. Tylko południowa część kraju wraz z Adenem podlega rządowi popieranemu przez Arabię Saudyjską, Stany Zjednoczone i arabską koalicję sunnicką. Koalicja ta od marca 2015 roku zwalcza powiązany z Iranem ruch Huti, którego celem jest obalenie prezydenta Al-Hadiego i przywrócenia rządów Salaha.

 

W wyniku konfliktu ok. 7 tys. osób zginęło, 35 tys. zostało rannych, a ponad trzy miliony musiało opuścić swoje domy.

 

PAP