Sobotnia "Gazeta Polska Codziennie" pisze, że "pierwszy raz informacja o tajnym raporcie niemieckiej służby wywiadowczej BND na temat katastrofy smoleńskiej opublikowana została w książce autorstwa Jurgena Rotha zatytułowanej »Tajne akta S.«, wydanej w kwietniu 2015 roku".

 

"W kolejnej książce tego samego autora »Smoleńsk 2010«, której polskie wydanie trafi do księgarni za kilka dni, znajduje się wyłącznie treść omawianego raportu wraz z treścią załączników (bez skanu dokumentu). »Codzienna« dotarła do raportu niemieckiego wywiadu wraz z załącznikami. W dzisiejszym wydaniu publikujemy raport i towarzyszące mu dokumenty" - napisała w sobotę gazeta.

 

"Zamach przy użyciu materiałów wybuchowych"

 

"GPC" zamieszcza skany i tłumaczenie. "Możliwym wyjaśnieniem przyczyny katastrofy Tu-154 z 10.04.2010 r. w Smoleńsku jest wysoce prawdopodobny zamach przy użyciu materiałów wybuchowych przeprowadzony przez oddział FSB/Połtawa pod dowództwem generała Jurija Desinowa/Moskwa. Zostało to potwierdzone przez wysokiej rangi źródło wewnątrz polskiej ambasady w K. (nazwa zaczerniona), Roberta (nazwisko zaczernione). Robert (nazwisko zaczernione) w czasie sporządzania raportu przez (funkcja zaczerniona) był pułkownikiem polskiego wywiadu wojskowego" - brzmi fragment.

 

Wysokiej rangi polski polityk

 

W kolejnym fragmencie napisano, że "zlecenie dotyczące przeprowadzenia zamachu na Tu-154 miało pochodzić bezpośrednio od "(funkcja zaczerniona) T. (nazwisko wysokiej rangi polskiego polityka zaczernione) do Densinowa. Nie udało się jednak ustalić gdzie i kiedy do tego doszło".

 

Można też przeczytać m.in., że umieszczenie w rządowym samolocie o bardzo wysokich wymogach bezpieczeństwa "ładunku, bądź nawet kilku ładunków wyposażonych w zdalne zapalniki byłoby niemożliwe, bez zaangażowania sił polskich".

 

PAP