Mieszkańcy wsi, w której żyje około 700 osób, wyrażali zaniepokojenie planami rozlokowania tam 300 migrantów. Protestujący podkreślali, że mieszkańcy to przeważnie starsi ludzie, którym trudno obronić się przed migrantami. W ostatnich miesiącach wśród nielegalnych migrantów przeważają młodzi Afgańczycy. W innych ośrodkach wywołują oni konflikty zarówno z przedstawicielami innych narodowości, jak i z miejscową ludnością.

 

Ośrodek zamknięty

 

Ośrodek ma mieć charakter zamknięty; rozmieszczeni w nim ludzie nie będą mogli wychodzić na zewnętrz, lecz według protestujących ochrona nie będzie w stanie ich zatrzymać. Podkreślano, że MSW dopiero teraz ogłosiło konkurs na zatrudnienie 30-osobowej ochrony. Podawano przykład pobliskiego miasta Charmanli, w którym strażnicy nie są w stanie opanować buntów migrantów i zatrzymywać ich wewnątrz ośrodka.

 

Ośrodek w Boliarowie ma być rozmieszczony na terenie byłych koszar. Przed kamerami telewizyjnymi mieszkańcy wsi otwarcie mówili o swoich obawach i sprzeciwie.

 

"Lewica podsyca nastroje antyimigracyjne"

 

Według wicepremier i minister spraw wewnętrznych Rumiany Byczwarowej lokalnych mieszkańców uczestniczyło w sobotnim proteście zaledwie 30, a ogólna liczba uczestników nie przekroczyła 300. Byczwarowa zarzuciła posłom lewicy, reprezentującym region, podsycanie nastrojów antymigracyjnych.

 

Protesty przeciw migrantom odbywają się regularnie w Warnie, Burgas, Sofii, Jambole i Charmanli. Do demonstracji doszło też w Samokowie po pogłoskach, że tam również powstanie ośrodek. Plany rządu przewidują budowę jeszcze dwóch nowych ośrodków, lecz ich lokalizacje trzymane są w tajemnicy. W istniejących ośrodkach, które są przepełnione, obecnie znajduje się ponad 5 tys. osób.

 

Od początku roku w Bułgarii zarejestrowano ponad 16 tys. migrantów. Większość z nich utknęła w kraju po zablokowaniu granicy z Bułgarią przez władze serbskie i przecięciu migrantom drogi do Zachodniej Europy.

 

PAP