Naczelnik TOPR dodał, że górskie wyjścia wymagają już w pełni zimowego wyposażenia, a przede wszystkim umiejętności poruszania się z użyciem takiego sprzętu.

 

Dodatkowo Jan Krzysztof zauważył, że wieczory zapadają coraz wcześniej, a w nocy z soboty na niedzielę czeka nas zmiana czasu. - Światło to podstawa - ocenił. - Codziennie mamy zgłoszenia, że ludzie nawet w łatwym terenie leśnym mają problem z dotarciem w bezpieczne miejsce, bo nie mają latarki. Używają telefonu, ale wiadomo, że baterii na tak długo nie starcza - poinformował ratownik.

 

Lekceważą warunki

 

- Wydaje się, że dostęp do informacji jest dobry. Nieprzygotowanie wynika z braku chęci zdobycia odpowiednich informacji i dopasowania swoich planów do panujących warunków - stwierdził naczelnik TOPR.

 

Zauważył, że ratowani przez TOPR ludzie zazwyczaj nie zwracają uwagi na to, jakie warunki panują na szlakach. - Nie czytają w przewodnikach o tym, którędy bezpieczniej dotrzeć w wybrane miejsce - dodał Jan Krzysztof.

 

Aplikacja "Ratunek"

 

Naczelnik TOPR zachęcił do zainstalowania w smartfonie aplikacji "Ratunek". Pozwala ona na wezwanie pomocy poprzez automatyczne połączenie telefoniczne ze Służbą Ratowniczą oraz przesłanie w trakcie trwającej rozmowy SMS-a informacji o dokładnej lokalizacji dzwoniącego (z dokładnością do 3 m).

 

- Turyści często nie wiedzą gdzie są, nie potrafią przekazać tej informacji, aby czas dotarcia ratownika skrócić - podsumował naczelnik.

 

Polsat News