Ministerstwo obrony Szwecji potwierdziło w środę, że dwie rosyjskie korwety Bujan-M, mogące przenosić broń atomową, wpłynęły we wtorek wieczorem na wody Morza Bałtyckiego.


Waszczykowski w radiowej Trójce powiedział, że jest to "dość prowokacyjne zachowanie, dlatego że ze strony NATO od lat nie ma takiego zachowania wobec Rosji".


- Decyzje, jakie podjęło NATO na ostatnim szczycie w Warszawie o wzmocnieniu bezpieczeństwa poprzez rozlokowanie tutaj czterech grup batalionowych, są tylko pewnym symbolem poparcia dla tzw. krajów wschodniej flanki, natomiast nie są to wydarzenia wojskowe o tej wadze, które mogłyby skłaniać Rosję do myślenia, że cokolwiek jej zagraża z naszej strony - mówił minister spraw zagranicznych.


Rakiety dalekiego zasięgu


Szwedzka gazeta "Aftonbladet" napisała, że dwa rosyjskie okręty z Floty Czarnomorskiej minęły we wtorek wieczorem duńską cieśninę Wielki Bełt, kierując się w stronę Bałtyku. Prawdopodobnie, jak zaznaczają media, jednostki wpłyną do rosyjskiej enklawy - Kaliningradu. Początkowo sądzono, że pozostaną one na Morzu Śródziemnym, aby wzmocnić udział Rosji w walkach w Syrii.


"Tym, co najbardziej niepokoi, jest fakt wyposażenia okrętów w rakiety dalekiego zasięgu, o znacznie większym zasięgu niż niedawno przeniesione do Kaliningradu rakiety Iskander" - pisze "Aftonbladet".


Według szwedzkich mediów zdolne do przenoszenia broni jądrowej rosyjskie rakiety w regionie bałtyckim mogą teoretycznie osiągnąć cel oddalony maksymalnie o 2,6 tys. kilometrów.

 

PAP