Wniosek o areszt skierowała do sądu w czwartek łódzka prokuratura okręgowa, która prowadzi śledztwo w tej sprawie. W ocenie śledczych jedynie środek izolacyjny jest w stanie zabezpieczyć prawidłowy bieg postępowania, zwłaszcza ze względu na zachodzącą ze strony podejrzanego obawę matactwa i ukrywania się. Poza tym N. grozi surowa kara. Podejrzany był też wcześniej karany, w tym za przestępstwa oszustwa oraz społecznej szkodliwości czynów, jakie mu zarzucono.

 

W piatek sąd przychylił się do wniosku prokuratury i aresztował N. na trzy miesiące.

 

Śledztwo zostało wszczęte w połowie października w związku ze śmiercią czterech osób przewiezionych do szpitali z Domu Schronienia oraz osoby, która zmarła w tej placówce.

 

Wojewoda nie zgodził się, placówka działała

 

Jak ustalono, Dom Schronienia wpisany był do rejestru noclegowni. Jednak jego działalność sprowadzała się do stałej opieki nad osobami niepełnosprawnymi, przewlekle chorymi i w podeszłym wieku. Prowadzona była bez zgody wojewody łódzkiego. Mimo braku możliwości zapewnienia właściwej opieki, zwłaszcza medycznej, przyjmowano tam osoby nieporadne, obłożnie chore, niezdolne do samodzielnej egzystencji.

 

Zdaniem śledczych w placówce nie zapewniono niezbędnej opieki, warunków bytowych i sanitarnych, umieszczając podopiecznych w wieloosobowych, przeludnionych pomieszczeniach, bez należytej obsługi higienicznej, dbałości o zapewnienie odpowiedniego wyżywienia, utrzymanie czystości, mycie, zmianę pościeli, bielizny i ubrań, konsekwencją czego było m.in. szerzenie się wszawicy i świerzbu.

 

Podopiecznym nie zapewniono też koniecznej opieki medycznej, farmakologicznej i rehabilitacyjnej, adekwatnej do stwierdzanych schorzeń. Niejednokrotnie nie podawano wszystkich niezbędnych lekarstw i ignorowano informacje o krytycznym stanie zdrowia pensjonariuszy.

 

Poważne zarzuty

 

W środę zatrzymano N. Usłyszał zarzut znęcania się nad 19 podopiecznymi i narażenia pięciorga z nich na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz zarzut usiłowania oszustwa na szkodę Urzędu Gminy w Oporowie na kwotę 700 zł. Dzień później śledczy postawili mu kolejny zarzut, tym razem dotyczący oszustwa na kwotę ponad 25 tys. zł dokonanego w 2012 roku, na szkodę jednego z podopiecznych placówki w Działach Czarnowskich (woj. mazowieckie), którą wówczas prowadził.

 

Jak informuje prokuratura podejrzany nie przyznał się do winy; złożył wyjaśnienia.

 

PAP