Orban oświadczył, że na szczycie UE w zeszłym tygodniu powstała sytuacja patowa, gdyż Komisja Europejska nie zarzuciła koncepcji kwot. Przewodnicząca UE Słowacja ma do grudnia przedstawić propozycję w tej sprawie.

 

Jeśli na tej podstawie uda się doprowadzić do rezygnacji z kwot, to dobrze, ale jest też możliwe, że sytuacja patowa się utrzyma i duże państwa unijne "będą chciały nam wepchnąć do gardła obowiązkowe kwoty osiedlania" - powiedział Orban. W takiej sytuacji |nie zrealizujemy (decyzji UE) i pozwiemy Komisję| - oświadczył.

 

- Dojdzie do poważnej batalii prawnej dotyczącej tego, czy można narzucać obcych ludzi mieszkańcom państwa członkowskiego UE wbrew jego woli - ostrzegł, oceniając, że "walka będzie zacięta i do tego potrzebujemy konstytucji".

 

Zmiany w ustawie zasadniczej

 

10 października Orban złożył w parlamencie projekt nowelizacji konstytucji, zakazujący osiedlania na Węgrzech cudzoziemców z ominięciem obowiązującej w kraju procedury. W uzasadnieniu podkreślono, że w 2015 roku 1,5 mln osób nielegalnie przekroczyło granice państw strefy Schengen, integracja kulturalna i gospodarcza przybyłych masowo osób "postawiła Europę przed nierozwiązywalnym zadaniem, a niekontrolowane przekroczenia granicy znacznie zwiększyły zagrożenie terrorystyczne".

 

Węgierska koalicja rządząca - Fidesz i Chrześcijańsko-Demokratyczna Partia Ludowa (KDNP) - ma obecnie 131 posłów w 199-osobowym jednoizbowym parlamencie, podczas gdy konstytucyjna większość dwóch trzecich to 133 głosy.

 

Skrajnie prawicowa partia Jobbik uzależniła poparcie rządowego projektu nowelizacji konstytucji od likwidacji systemu udzielania zgody na stały pobyt na Węgrzech w zamian za zakup obligacji państwowych. Na Węgrzech od 3 lat obowiązują przepisy, zgodnie z którymi cudzoziemiec, który zainwestował w węgierskie obligacje państwowe co najmniej 250 tys. euro, może dostać pozwolenie na stały pobyt.

 

Odnosząc się do tego warunku, Orban oświadczył, że 3,3 mln osób, które wypowiedziały się przeciw narzucaniu obowiązkowych kwot w węgierskim referendum z 2 października, "nie będzie skakać tak, jak Jobbik im zagra", a jeśli chodzi o głosowanie w parlamencie nad nowelizacją, to "każdy będzie miał na sumieniu, jaką decyzję podejmie".

 

PAP