Większość zabitych to byli iraccy policjanci i żołnierze, którzy mieszkali na terenach zajętych przez islamistów na południe od Mosulu. Bojownicy IS zmusili ich wraz z rodzinami do opuszczenia domów i przewieźli ich do miejscowości Hammam Al-Alil, 15 km na południe od Mosulu, gdzie następnie przeprowadzono egzekucje przez rozstrzelanie - powiedział agencji Reutera Rahman al-Waga, przedstawiciel władz prowincji Niniwa, powołując się na relacje mieszkańców wiosek wyzwolonych od IS i uciekinierów z tych terenów.


Egzekucje miały na celu "sterroryzowanie pozostałych mieszkańców, zwłaszcza w Mosulu" - podkreślił Waga, dodając, że dżihadyści "zabierali z sobą całe rodziny z każdej opuszczanej wioski".


Odnaleziono 70 ciał


Wpływowy polityk kurdyjski, były minister finansów i spraw zagranicznych Iraku Hoszijar Zebari powiedział Reuterowi, że co najmniej 65 osób zostało w niedzielę zabitych w egzekucjach przez IS w wioskach położonych na południe od Mosulu, w których tydzień temu wybuchł bunt mający wesprzeć ofensywę sił rządowych. Rodziny zabitych jeńców są przetrzymywane w Hammam Al-Alil lub w Mosulu - zaznaczył.


Rzecznik Biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców (UNHCR) Rupert Colville powiedział we wtorek, że irackie siły bezpieczeństwa znalazły w ubiegłym tygodniu ciała 70 zabitych cywilów w wiosce Tulul Naser, na południe od Mosulu.


Od 17 października trwa ofensywa ok. 30 tys. żołnierzy irackich i Kurdów na Mosul wspierana przez lotnictwo koalicji pod wodzą USA. Wyzwalane są kolejne miejscowości wokół tego miasta na północy Iraku. Według danych ONZ z okolic Mosulu z powodu ofensywy sił irackich uciekło już ponad 4 tys. ludzi.

 

PAP