- Na pewno odpowiednie służby zajmą się analizą tego materiału i wtedy będę mógł odpowiedzieć, na razie moja wiedza nie pozwala mi na sformułowanie żadnej sensownej odpowiedzi - mówił Macierewicz w czwartek wieczorem w TVP Info pytany o opisany w książce Jurgena Rotha dokument niemieckiego wywiadu.

 

"Wymaga bardzo solidnej analizy"


- Jeżeli jest jakakolwiek nowa informacja o katastrofie smoleńskiej i ma ona pochodzić z wywiadu niemieckiego, to zupełnie oczywiste, (...), że wymaga bardzo solidnej analizy - zapewnił.

 

"Gazeta Polska Codziennie" podała we wtorek, że niemiecki dziennikarz Jürgen Roth dotarł do pełnego raportu niemieckiego wywiadu BND na temat katastrofy smoleńskiej. Z raportu ma wynikać m.in., że informację BND o "wysoce prawdopodobnym zamachu przy użyciu materiałów wybuchowych" potwierdziło "wysokiej rangi źródło wewnątrz polskiej ambasady w K." - był nim "pułkownik polskiego wywiadu wojskowego", który "zna bardzo dobrze wewnętrzne życie tej służby", o imieniu Robert.

 

Roth: umieszczenie w samolocie ładunku za wiedzą sił polskich


Z informacji przesłanej przez BND wynika rzekomo, iż "uwzględniając fakt, że w wypadku Tu-154 chodzi o rządowy samolot polskiego prezydenta o bardzo wysokich wymogach bezpieczeństwa - zdaniem autora raportu - umieszczenie w samolocie ładunku bądź nawet kilku ładunków TNT wyposażonych w zdalne zapalniki byłoby niemożliwe bez zaangażowania sił polskich".


10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi - 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka.


PAP