- Tezy były już stawiane bardzo różne w ciągu tych ostatnich 6 lat i cieszę się, że działa polska prokuratura (...). Są postawione trzy hipotezy, o ile pamiętam, w śledztwie dot. katastrofy smoleńskiej, więc czekamy, co ustali prokuratura - powiedział Wójcik w wp.pl pytany, czy twierdzenia Rotha brzmią wiarygodnie.

 

"Ekshumacja to może być jedyny dowód"

 

- Uzbrójmy się w cierpliwość. Jest czynność w tej chwili dotycząca ekshumacji, rzeczywiście bardzo delikatna, ale czynność istotna. Przypomnę, że ekshumacja to może być jedyny dowód tak naprawdę, który daje dużą pewność, co do pewnych rzeczy. Chodzi o sprawę dotyczącą ewentualnie ustalenia przebiegu całej katastrofy. Ja wiem, że dzisiaj jest dyskusja wokół tego, natomiast nie będę się wdawał tutaj w dywagacje dotyczące tego, co mogło być przyczyną. Poczekajmy na ustalenia polskiej prokuratury - dodał wiceminister.

 

Pytany o protest wobec ekshumacji części rodzin Wójcik zaznaczył, że polska prokuratura jest instytucją niezależną i jeżeli prokuratorzy doszli do takiego wniosku, to trudno z tym polemizować.

 

- To jest jedyny dowód w tym momencie, który może nam dać pewność, co się tak naprawdę stało - powiedział. Jednocześnie podkreślił, że "trzeba tą czynność podejmować naprawdę z wyjątkową delikatnością, trzeba być pełnym empatii w tej sytuacji".

 

"Jeszcze dwadzieścia lat będziemy dyskutowali"

 

"Natomiast pamiętajmy, że jest to czynność, która służy do ustalenia pewnych bardzo istotnych okoliczności, które mogą bardzo wiele wyjaśnić w całej sprawie" - powiedział Wójcik. W jego opinii, jeżeli nie będzie przeprowadzonej tej czynności, to "jeszcze dwadzieścia lat będziemy dyskutowali, co było przyczyną i będziemy się wzajemnie przerzucali różnego rodzaju tezami".

 

"Gazeta Polska Codziennie" podała we wtorek, że niemiecki dziennikarz Jürgen Roth dotarł do pełnego raportu niemieckiego wywiadu BND na temat katastrofy smoleńskiej. Według "GPC", z raportu wynika m.in., że informację BND o "wysoce prawdopodobnym zamachu przy użyciu materiałów wybuchowych" potwierdziło "wysokiej rangi źródło wewnątrz polskiej ambasady w K." - był nim "pułkownik polskiego wywiadu wojskowego", który "zna bardzo dobrze wewnętrzne życie tej służby", o imieniu Robert.

 

 

"Umieszczenie ładunku byłoby niemożliwe bez zaangażowania sił polskich"

 

"GPC" podaje, że z informacji przesłanej przez BND wynikało, że "uwzględniając fakt, że w wypadku Tu-154 chodzi o rządowy samolot polskiego prezydenta o bardzo wysokich wymogach bezpieczeństwa - zdaniem autora raportu - umieszczenie w samolocie ładunku bądź nawet kilku ładunków TNT wyposażonych w zdalne zapalniki byłoby niemożliwe bez zaangażowania sił polskich".

 

Konieczność zbadania wszystkich niespopielonych ciał ofiar katastrofy ogłosiła w czerwcu Prokuratura Krajowa, według której badania sekcyjne będą miały znaczenie dla określenia przyczyny śmierci ofiar, a także przyczyn katastrofy. Od kilku dni rodziny ofiar katastrofy otrzymują pisma od prokuratury z podaniem m.in. motywów ekshumacji i danymi zespołu biegłych, także z zagranicy, którzy będą prowadzili badania; terminy poszczególnych ekshumacji będą określone odrębnym postanowieniem.

 

"Sekcje zwłok wykonane przez Rosjan bez zachowania najwyższych standardów"

 

Według prokuratury analiza rosyjskiej dokumentacji medycznej wskazuje, że "sekcje zwłok zostały wykonane bez zachowania najwyższych standardów". O powstrzymanie ekshumacji apelowało w liście otwartym ponad 200 krewnych części ofiar.

 

Między czerwcem 2011 r. a listopadem 2012 r. prokuratura wojskowa przeprowadziła dziewięć ekshumacji ofiar katastrofy. W ich wyniku wykazano złożenie ciał sześciu ofiar w niewłaściwych grobach.

 

Według doniesień medialnych do pierwszych ekshumacji może dojść w listopadzie.

 

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi - 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka.

 

PAP