- Kamienice zwracali urzędnicy PiSowscy - powiedział Marcin Święcicki, były prezydent Warszawy obecnie poseł PO. Prowadząca program Nowy Dzień z Polsat News Beata Cholewińskia przytoczyła fragment listu męża obecnej prezydent Warszawy w którym wymienił Mariusza Błaszczaka i Jacka Sasina, którzy "pełnili  wtedy funkcje burmistrzów Dzielnicy Śródmieście".

 

- Kwestia zwrotu kamienicy nie została dokładnie sprawdzona przez urzędników i również dzisiejszych polityków PiS - ocenił Marcin Święcicki.

 

- Wątpliwości pojawiły się, jak była druga kamienica zwracana. Wtedy okazało się, że w 1946 r. ten kto sprzedał kamienicę wujkowi pana Waltza był oszustem. Czy ten wujek o tym wiedział, czy nie, czy pan Waltz wiedział - nie wiemy. Kamienicę zwracali urzędnicy za czasów PiS-u, więc nie robili tego przecież jako prezent, tylko z odpowiednią starannością.

 

Urzędnicy podejmowali decyzje na podstawie ksiąg wieczystych

 

Do zarzutów odniósł się poseł PiS Jacek Sasin, który w 2003 r był zastępcą burmistrza gminy Śródmieście. Pytany czy spodziewa się wezwanie przed oblicze komisji weryfikacyjnej, która ma zająć się reprywatyzacją powiedział, że "decyzje reprywatyzacyjne zapadały w Biurze Gospodarowania Nieruchomościami. Ani to biuro, ani jego delegatura w urzędzie dzielnicy Śródmieście nie podlegały zarządowi dzielnicy. Kompetencje zwrotu nieruchomości nie były kompetencjami dzielnicy".

 

 

Sasin wyjaśniał, że urzędnicy podejmowali decyzje na podstawie ksiąg wieczystych. "Nie dokonano w nich wpisów po wyroku sądu z lat 40., który skazywał oszusta wyłudzającego kamienicę od prawowitych właścicieli. Sąd nakazał zmianę w księdze wieczystej, ale jej nie dokonano" - podkreślił Sasin.

 

- Państwo Waltz zachowują się jak tonący, który chwyta się brzytwy próbują wszystkich dookoła obciążać, oskarżać - ocenił Sasin w Polsat News.

 

Sprawa była znana od czterech lat

 

- Fakt, że ta kamienica, którą przejął m.in. mąż Hanny Gronkiewicz Waltz jako spadkobierca ma drugie dno, że została ukradziona prawowitym właścicielom był znany od co najmniej 4 lat. Minister Sławomir Nowak [ówczesny minister transportu- red.] wystosował pismo do ratusza. Prezydent Warszawy udawała, że nie ma sprawy, dopiero zapowiedź powołania komisji weryfikacyjnej spowodowała, że pani prezydent postanowiła zrobić ruch wyprzedzający. Przez te cztery lata pani prezydent udawała Greka - powiedział Sasin.

 

W poniedziałek Prezydent Warszawy przyznała, że decyzje dotyczące zwrotu kamiennicy z 22 sierpnia 2003 roku, mogły zostać podjęte na podstawie fałszywych dokumentów. Powołała się przy tym na decyzję ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej z 2012 roku, która zablokowała zwrot sąsiedniej nieruchomości pod numerem 12. 

 

Komisja weryfikacyjna wyjaśni wątpliwości

 

Sasin przypomniał, że "postepowanie trwało w latach 90 tych, więc (...) zanim prezydentem został Lech Kaczyński [w tym czasie w ratuszu zasiadali Paweł Piskorski, a potem Marcin Święcicki - red.]. Zdaniem Sasina to właśnie "komisja weryfikacyjna wyjaśni, czy i w jakim zakresie urzędnicy, którzy przez lata zajmowali się tą sprawą wiedzieli lub nie o oszustwach reprywatyzacyjnych".

 

Prezydent Warszawy wskazując, że decyzje dotyczące zwrotu kamiennicy z 22 sierpnia 2003 roku, mogły zostać podjęte na podstawie fałszywych dokumentów. Powołała się przy tym na decyzję ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej z 2012 roku, która zablokowała zwrot sąsiedniej nieruchomości pod numerem 12. 

 

Sasin ma nadzieje, że wszelkie wątpliwości co do działań urzędników wyjaśni komisja reprywatyzacyjna. Powstanie takiej komisji i jej kompetencje zakwestionował z kolei Marcin Święcicki, któremu nie podoba się ingerencja w sprawy sądownicze. Byłemu prezydentowi nie podoba się, "miałaby zmieniac wyroki sądów" a to jego zdaniem nie jest w gestii żadnej komisji.


- Jak urzędnik podjął złą decyzje to on za to odpowiada - ocenił poseł PO.

 

Kamienica Noakowskiego 16

 

Kamienica rodzin Oppenheimów i Regirerów przy ul. Noakowskiego 16 w Warszawie, w bliskim sąsiedztwie Politechniki Warszawskiej, ocalała po wojnie dzięki temu, że podczas okupacji w pobliżu stacjonowali Niemcy. Zaraz po wojnie budynek przejął na podstawie sfałszowanego aktu notarialnego Leon Kalinowski. Sprzedał on kamienicę Romanowi Kępskiemu - wujowi Andrzeja Waltza, który jest mężem Hanny Gronkiewicz-Waltz. 

W 1947 roku Skarb Państwa wystąpił z pozwem przeciwko Kępskiemu - o wykreślenie go z hipoteki. Leon Kalinowski skazany został za fałszerstwo.

50 lat później, w 1997 roku Roman Kępski rozpoczął starania o reprywatyzację budynku. W 2003 roku zapadła pozytywna dla niego decyzja reprywatyzacyjna. Kępski wtedy już nie żył, a spadek po nim trafił m.in. do męża Hanny Gronkiewicz-Waltz. Wkrótce Andrzej Waltz sprzedał wszystkie swoje udziały w nieruchomości.

Według Stowarzyszenia "Miasto jest nasze", afera reprywatyzacyjna w stolicy może dotyczyć nawet 40 tysięcy poszkodowanych osób, głównie lokatorów zmuszonych do opuszczenia przydzielonych im przez miasto mieszkań, które zajmowali przez lata. 

 

Polsat News