- Rodzina zmarłego przyjechała w środę z Warszawy do Zakopanego i potwierdziła, że tożsamość mężczyzny. Na ciele brak jest obrażeń, dlatego przyjmujmy, że zgon nastąpił w wyniku osłabienia organizmu, lub nagłego zachorowania. Mężczyznę w górach zaskoczył śnieg i nagłe oziębienie. Na życzenie rodziny nie będzie przeprowadzona sekcja - powiedziała Agnieszka Szopińska z zakopiańskiej policji.

 

28-latek wyszedł w Tatry 5 października. W górach zastało go załamanie pogody. Wówczas nastąpiło nagłe ochłodzenie i zaczął padać śnieg. Następnego dnia ratownicy górscy ogłosili zagrożenie lawinowe. Na Kasprowym Wierchu leżało niemal pół metra śniegu.

 

Na drugi dzień po zaginięciu ratownicy tatrzańscy zaczęli poszukiwania mężczyzny. W akcji brali także udział słowaccy ratownicy, którzy przeszukiwali szlaki po południowej stronie Tatr. Akcję poszukiwawczą utrudniał ciągle padający śnieg. Zagrożenie lawinowe wzrosło do drugiego stopnia. Gęsta mgła uniemożliwiła użycie śmigłowca. Rejon, w który udał się biegacz był przeszukiwany pieszo przez ratowników baz skutku kilkakrotnie.

 

Ciało turysty ratownicy TOPR wypatrzyli we wtorek z pokładu śmigłowca w górnej części Doliny Małej Łąki w Tatrach. Wiejący wcześniej wiatr halny spowodował szybkie topnienie resztek śniegu

 

PAP