- Wyciek został powstrzymany. Reaktor jest wyłączony - powiedział agencji Reutera przedstawiciel IFE Atle Valseth. Zapewnił, że "nie ma żadnego zagrożenia dla zdrowia" personelu. Wcześniej agencja ds. ochrony przed promieniowaniem podkreślała, że nie przewiduje się, by wyciek wyrządził szkody w środowisku na zewnątrz reaktora.

 

Do wycieku doszło około południa w poniedziałek, ale wykryto go dopiero we wtorek. Załoga została ewakuowana. Teraz władze chcą ustalić, dlaczego ostrzeżenie o wycieku odnotowano dopiero dzień po początku incydentu.

 

Według jednego z pracowników agencji wypadek zostanie zakwalifikowany na "1" w Międzynarodowej skali zdarzeń jądrowych i radiologicznych. To najniższy stopień odpowiedni "anomalii". Najwyższy - "7" - to "wielka awaria". Tak sklasyfikowano wydarzenia w japońskiej Fukushimie z 2011 roku oraz katastrofę w Czarnobylu.

 

Ukryty w górach

 

Reaktor wybudowany w latach 50. znajduje się w górskiej jaskini w Halden, ok. 120 km na południe od Oslo, w pobliżu granicy ze Szwecją. Reuters podaje, że po stronie szwedzkiej nie stwierdzono promieniowania spowodowanego incydentem z reaktorem IFE.

 

PAP