- Słyszymy, w jaki sposób w ogóle oni o nas rozmawiają, w jaki sposób zaczęto rozmawiać o sprawach kobiet. Ta prawica zaczęła kobiety lżyć, obrażać, wyśmiewać, pogardzać nimi - podkreśliła Nowacka.


Przypomniała wypowiedź ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, który powiedział o kobietach biorących udział w "czarnym proteście" 3 października "niech się bawią". - Zapewniam, że nikt tam się nie bawił. Byłyśmy przerażone - powiedziała Nowacka.


"Mamy dość"


Jak zaznaczyła, po 3 października "wiele kobiet zaczęło mówić nie tylko o prawie do aborcji czy braku edukacji seksualnej, ale o godności, zarobkach, dyskryminacji w miejscu pracy, o przemocy domowej, o gwałtach, o koszmarze życia w Polsce samotnej matki, która jest dyskryminowana nawet przez ministrów, którzy jej radzą, że jak chce mieć większe zasiłki i 500+, to niech sobie znajdzie męża i zrobi drugie dziecko". - Kobiety mówią: mamy dość - podkreśliła Nowacka.


"Już dwa województwa odmawiają legalnej aborcji na swoim terenie"


Zdaniem polityk, "zakaz aborcji, który dopuszcza aborcję w trzech przypadkach już nie jest w Polsce respektowany". - W ostatnich kilku miesiącach dwa województwa całkowicie odmawiają kobietom, którym to prawa przysługuje, aborcji na ich terenie - powiedziała.


- Kaczyński musi pamiętać, że jest tą osobą, która z tylnego siedzenia zarządza Polską i to, co mówi, to wszyscy słyszą. Nie będziemy udawać, że skoro mówi do swojego elektoratu czy episkopatu, to na pewno nas nie dotknie. On im obiecuje, że nas to dotknie i dlatego się denerwujemy i cały czas patrzymy im na ręce - podkreśliła Nowacka.


"PiS zabrania wchodzenia do szkół organizacjom, które edukują młodzież"


Nowacka przypomniała, że w poprzedniej kadencji Sejmu, PO wspólnie z PiS odrzuciło edukację seksualną w szkołach. - Protestowałyśmy wtedy, ale to były niewielkie grupy. Choć miałyśmy w Sejmie kogoś, kto mówił naszym głosem. Marszałek Wanda Nowicka zgłaszała projekty. A w tej chwili szukając posłów i posłanek, którzy naprawdę chcą wesprzeć projekt "Ratujmy Kobiety", którzy są naprawdę za wolnościami i prawami kobiet, można policzyć na palcach rąk – powiedziała.


Nowacka podkreśliła, że protesty nie są próbą obalenia rządu. - Nie jesteśmy w stanie tego zrobić, ale jesteśmy w stanie pokazać swoją determinację. To prawo działało od dawno i od dawna mainstream udawał, że jest w porządku - dodała.


- PiS zabrania wchodzenia do szkół organizacji, takich jak Ponton, które edukują młodzież jak zapobiegać ciąży, jak używać środków antykoncepcyjnych. Mają absolutny zakaz wstępu do szkół - powiedziała Nowacka.


"PiS stawia sobie za cel zrobienie pokazówki"


Zapytana przez Joannę Wrześniewską-Sieger o ekshumację ofiar katastrofy smoleńskiej podkreśliła, że jej to rozporządzenie nie dotyczy, bo jej mama, Izabela Jaruga-Nowacka, została skremowana. 

 

- Ale patrzę na moich przyjaciół, którzy będą przeżywali piekło, bo PiS stawia sobie za cel zrobienie pokazówki i udowodnienie, że był bałagan, że sekcje były niestaranne oraz otwarcia teorii spiskowych i postawienie wielu znaków zapytania, na które sekcje nie odpowiedzą - podkreśliła Nowacka.


- Robi się to kosztem pamięci o naszych najbliższych i olbrzymim cierpieniem wielu rodzin - dodała.


"Macierewicz chce pokazać, że był bałagan"


Zdaniem Nowackiej, rodziny, które chcą ekshumacji powinny mieć do tego prawo. - Dzisiaj, kiedy nie ma żadnych przesłanek, że wydarzyło się cokolwiek innego, niż głupota, fatalna pogoda, zbieg nieszczęśliwych okoliczności, nie ma żadnych innych dowodów, są paranoje i teorie spiskowe używane jako narzędzie polityczne - zaznaczyła Nowacka.


- Nie ma powodu, żeby narażać wiele rodzin. To jest trauma, którą  my mamy zapłacić dlatego, że Antoni Macierewicz chce pokazać, że był bałagan. Był bałagan, ale żadne państwo nie podołałoby w tej sytuacji - dodała.

 

Polsat News