W sobotę w Tatrach panowały trudne warunki. Temperatura wahała się od 4 do minus 3 stopni, na niżej położonych szlakach było mokro i ślisko, wyżej zalegała 30-centymetrowa warstwa śniegu. Mimo to czuwający nad bezpieczeństwem zawodników ratownicy TOPR odnotowali tylko kilka niegroźnych upadków.

 

Zwycięzca: ciężko było. W ostatnim tygodniu trochę chorowałem


- Ciężko było. W ostatnim tygodniu trochę chorowałem, więc tym bardziej cieszy ta wygrana. Chciałem się oszczędzać aż do Myślenickich Turni, a potem dać z siebie wszystko, jednak widząc warunki i przeciwników ruszyłem ostro od startu. To z jednej strony się opłaciło, z drugiej dało w kość, ponieważ ostatni kilometr to był horror, który na długo zapamiętam - powiedział wicemistrz Polski w biegach górskich w stylu alpejskim i na krótkim dystansie.


Jako drugi, niewiele ponad minutę za Badurką, metę osiągnął Marcin Rzesztko (KW Zakopane/TOPR). Trzeci był Piotr Koń (RMD Montrail Team Ręczno) ze stratą około półtorej minuty.

 

 

 

Anna Celińska - najlepsza wśród kobiet: 58 minut i 27 sekund


Wśród kobiet najszybszą była Anna Celińska (Byledobiec Anin/Bielsko-Biała) - 58.27. - Warunki były delikatnie mówiąc ciekawe. Od błota po gołoledź, ale z drugiej strony taka wygrana to potężna satysfakcja. No i radość tym większa, że z różnych powodów nie startowałam tu przez ostatnie pięć lat - cieszyła się mistrzyni Polski w stylu alpejskim i skyrunning-skyrace.


Druga Katarzyna Golba (AZS AWF Katowice), znana ze startów w chodzie sportowym, przybiegła półtorej minuty później, a trzecia Martyna Kantor (Herco Running Team) miała czas gorszy o ponad 4 minuty.

 

73-letnia tarnowianka z 250. wynikiem


Rozpiętość wiekowa uczestników była spora. Najmłodsi mieli po 16 lat, a najstarszą zawodniczką była Barbara Prymakowska. 73-letnia tarnowianka zajęła 250. miejsce wynikiem 1:34.58, a w swojej kategorii wiekowej była pierwsza.


- Myślałam, że ze względu na ostatnie opady śniegu będzie trochę trudniej. Nawet wahałam się czy nie zrezygnować, bo w takich warunkach łatwo o kontuzję. Okazało się, że w sumie było świetnie, chociaż ślisko. Przyznam, że z dwa razy "zaczworakowałam", ale cieszę się, że po raz kolejny przeżyłam piękną, sportową przygodę - nie kryła radości pierwsza Polka, która po 65. roku życia zdobyła Mont Blanc (2011).


PAP