Minister obrony narodowej wygłosił wykład "Polska w systemie bezpieczeństwa światowego" podczas inauguracji roku akademickiego w Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej. Jak podkreślił, w styczniu 2017 r. w Polsce rozpocznie się rozlokowywanie grupy bojowej NATO na tzw. Przesmyku Suwalskim i ciężkiej brygady amerykańskiej.


- Od stycznia rozpocznie się rozlokowywanie batalionowej grupy bojowej na tzw. Przesmyku Suwalskim (...) w sile mniej więcej 1200 żołnierzy, w tym 900 żołnierzy amerykańskich oraz żołnierzy brytyjskich, włoskich i rumuńskich. Będą tworzyli łącznie kontyngent natowski w północno-wschodniej Polsce. Dowodzić całym zgrupowaniem, a więc zarówno, grupą bojową na Łotwie, w Estonii, na Litwie i w Polsce, będzie dowództwo dywizyjne stacjonujące w jednym z północno-wschodnich miast Polski, budowane na podstawie oficerów polskich - powiedział minister.


"Decyzja podjęta przy urnie wyborczej"


- Od stycznia także rozpocznie się umieszczanie w Polsce ciężkiej brygady amerykańskiej liczącej ponad 4,5 tys. żołnierzy - zaznaczył Macierewicz. - Łącznie oznacza to, że na terenie Polski będzie trwale - choć zmieniając skład personalny, ci ludzie będą rotowali, ale stale te siły będą w takim samym potencjale - ponad 6 tys. żołnierzy, czyli dwie brygady - powiedział Macierewicz.


Według ministra czynnikiem, który zdecydował o rozlokowaniu wojsk na wschodniej flance, "była decyzja, którą podjęto przy urnie wyborczej" w Polsce w 2015 r.


- I ona zdecydowała o całym ciągu wydarzeń, który doprowadził do decyzji o usytuowaniu wojsk amerykańskich i natowskich na tzw. wschodniej flance NATO - mówił Macierewicz.


"Sukces nie byłby możliwy, gdyby nie sukces koalicji, którą kieruje J. Kaczyński"


Minister podkreślił, że nie byłoby to możliwe, gdyby nie skoncentrowany wysiłek prezydenta Andrzeja Dudy, premier Beaty Szydło, ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego i "w jakimś skromnym wymiarze" kierownictwa MON. 


- Sukces w ogóle byłby niemożliwy, gdyby nie myśl polityczna, gdyby nie plany przygotowane i sukces ostateczny koalicji, którą kieruje Jarosław Kaczyński. Tu leży źródło tej wielkiej geopolitycznej zmiany, której beneficjentem przede wszystkim jest naród i państwo polskie, ale które promieniuje na zmianę geopolityczną całego świata - zaznaczył.


"Polska w niesłychanie wąskiej elicie państw NATO"


Szef resortu obrony podkreślił, że poprzednie władze skupiały wysiłek na tym, aby wojska sojuszników przebywały w Polsce "w wymiarze ćwiczebnym" i demonstrowały brak wiary w możliwość ich stałej obecności, co jest gwarantem rzeczywistego bezpieczeństwa.


- Ta zamiana, jaką przyniosło PiS, z tego punktu widzenia miała symboliczny i praktyczny wymiar fundamentalny. Za tym poszły decyzje, które często nie były zrozumiane i trudne, ale były niezbędne dla osiągnięcia tego efektu. Pierwszą decyzja był wzrost wydatków na obronę do 2 proc. PKB, liczonych według systemu natowskiego, co oznacza o miliard złotych więcej niż przeznaczały na to poprzednie rządy.  W efekcie Polska znalazła się w niesłychanie wąskiej elicie czterech państw NATO, które wydają właśnie 2 proc. na zbrojenia - zaznaczył.

 

Jak zauważył serwis gazeta.pl "w 2015 roku Sejm przyjął ustawę o zwiększaniu wydatków na wojsko do zalecanego przez NATO poziomu 2 proc. PKB. Autorem projektu, który przeszedł większością 402 głosów, był prezydent Bronisław Komorowski".

 

PAP, polsatnews.pl