Za odrzuceniem projektu złożonego przez klub Kukiz'15 było 33 posłów, przeciw - 386, wstrzymało się czterech.


Odrzucenia w pierwszym czytaniu projektu PO chciało 27 posłów, przeciw było 398, a wstrzymało się czterech.


Oba projekty trafią teraz do prac w komisji, tak jak skierowany tam w czwartek prezydencki projekt ustawy, zakładający zwrot frankowiczom spreadów.

 

Kukiz'15: stosować kursy z dnia dokonywania wpłaty


Projekt Kukiz'15 przewiduje, że kredyty w złotych i kredyty denominowane w obcych walutach zostaną zrównane, co ma oznaczać potraktowanie kredytów frankowych tak, jakby od początku były kredytami w złotych.

 

Zgodnie z projektem dla przeliczenia zawartych w umowach kredytowych wartości na złote polskie należy stosować kursy z dnia dokonywania wpłaty. Jak podkreślono w uzasadnieniu, w ten sposób wszystkie parametry kredytu zostaną wyrażone wyłącznie w walucie polskiej; zostanie wówczas usunięte z umów kredytowych ryzyko kursowe, na jakie aktualnie wystawiony jest kredytobiorca.


Restrukturyzacja kredytu - zgodnie z projektem - dokonywana będzie z mocą wsteczną, od dnia udzielenia kredytu. Oznacza to, że bank będzie musiał dokonać przeliczenia kredytu, obliczając, jak kształtowałyby się należne spłaty raty kredytu, gdyby został on od początku udzielony w złotych polskich. Przy czym niezmienione byłyby pozostałe warunki kredytu, a więc pozostałby taki sam okres kredytowania, karencja w spłacie kapitału i inne warunki umowne.


Przepisy projektu mają zastosowanie do kredytów denominowanych lub indeksowanych do waluty innej niż waluta polska, zawartych po 1 stycznia 2000 r., o ile okres, na który udzielono kredytu, przekracza 60 miesięcy. Oznacza to, że ustawa obejmuje kredyty długoterminowe, z reguły kredyty hipoteczne, natomiast nie dotyczy kredytów krótko- i średnioterminowych.

 

PO: przewalutowanie kredytu hipotecznego w walucie obcej


Z kolei w myśl projektu PO kredytobiorca mógłby ubiegać się w swoim banku o przewalutowanie posiadanego kredytu hipotecznego w walucie obcej, czyli m.in. w szwajcarskim franku. Miałoby ono następować po kursie z dnia sporządzenia umowy restrukturyzacyjnej i polegać na wyliczeniu różnicy między wartością kredytu, po przewalutowaniu, a kwotą zadłużenia, jaką posiadałby w tym momencie kredytobiorca, gdyby w przeszłości zawarł z bankiem umowę o kredyt w polskich złotych. Bank miałby umarzać część tej kwoty.


Z programu miałyby korzystać osoby, których relacja wartości kredytu do wartości zabezpieczenia jest wyższa niż 80 proc. Kolejnym warunkiem miałoby być kryterium powierzchni nieruchomości - w przypadku mieszkania jego powierzchnia nie może przekraczać 100 m kw., a w przypadku domu 150 m kw. Kryterium powierzchni nie dotyczyłoby rodzin z trójką i więcej dzieci. Aby skorzystać z możliwości, jakie daje ustawa, kredytobiorca nie może posiadać innego mieszkania ani innego domu, chyba, że ma inny lokal mieszkalny lub jego część, nabyte w drodze spadku już po zaciągnięciu restrukturyzowanego kredytu.


Dokument powtarza zapisy projektu ustawy "frankowej" rozpatrywanego przez Sejm ubiegłej kadencji, a przygotowanego wtedy także przez posłów Platformy.

 

Ustawa została jednak gruntownie zmieniona podczas ostatecznego sejmowego głosowania, w sierpniu 2015 roku. W pierwotnej wersji projektu koszty przewalutowania miały być dzielone pół na pół - na kredytobiorców i banki. Jednak posłowie niespodziewanie przegłosowali poprawkę SLD, która 90 proc. tych kosztów przerzucała na banki. Senat na początku września 2015 roku wniósł do ustawy poprawkę przywracającą pierwotny zapis, że koszty przewalutowania kredytów frankowych w połowie miałyby płacić banki, a w połowie kredytobiorcy. Sejm przed końcem kadencji nie odniósł się jednak do poprawek Senatu i ustawa nie weszła w życie.


PAP