Trwająca od czwartku przerwa w walkach miała umożliwić ludności z kontrolowanych przez rebeliantów dzielnic Aleppo opuszczenie oblężonego miasta specjalnymi korytarzami; przerwa początkowo miała potrwać 11 godzin, a po raz pierwszy o 24 godziny przedłużono ją już w czwartek.

 

Czasowe zawieszenie broni ma według strony rosyjskiej umożliwić przedstawicielom ONZ i syryjskiego Czerwonego Półksiężyca zrealizowanie wszystkich zamierzeń dotyczących zabezpieczenia ewakuacji z Aleppo chorych i rannych wraz z osobami towarzyszącymi, a także ludności cywilnej.

 

Ostrzeliwują z moździerzy

 

Jednak jak informowało ONZ, mimo przerwy w walkach nie udało się rozpocząć ewakuacji medycznych z miasta, ponieważ nie ma gwarancji bezpieczeństwa dla pracowników organizacji humanitarnych. Zdaniem strony syryjskiej operacji nie można rozpocząć, ponieważ "terroryści" ostrzeliwują korytarze humanitarne z moździerzy.

 

Według gazety "New York Times" mieszkańcy Aleppo boją się korzystać z "korytarzy humanitarnych", zakładając, że jeśli są one organizowane przez syryjskie władze, to kryje się w tym jakiś podstęp.

 

Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow w piątek zarzucił koalicji międzynarodowej w Syrii, że nie podejmuje działań przeciw Frontowi al-Nusra (obecnie Dżabhat Fatah al-Szam); zdaniem Rosji powodem tego może być chęć użycia tej grupy do obalenia władz Syrii. Mówił, że to właśnie ta grupa "sabotuje wysiłki ONZ", by dostarczyć pomoc humanitarną do Aleppo.

 

We wschodniej części Aleppo, atakowanej do tej pory przez siły syryjskie i rosyjskie, mieszka około 250 tys. ludzi.

 

PAP