Rząd federalny Belgii potrzebuje zgody regionów i wspólnot językowych kraju, by podpisać umowę między Unią a Kanadą. Sprzeciw liczącej nieco ponad 3 mln mieszkańców francuskojęzycznej Walonii grozi fiaskiem CETA.

 

Nie udało się uspokoić obaw Walonii


Według unijnych dyplomatów pozostałe kraje UE były gotowe wprowadzić zmiany do dołączonej do umowy z Kanadą deklaracji interpretacyjnej, aby uspokoić obawy Walonii i pomóc rządowi belgijskiemu uzyskać mandat od regionów do podpisania porozumienia. Postanowiono m.in., że deklaracja stanie się dokumentem prawnie wiążącym oraz zapisano w niej, że umowa nie może mieć wpływu na regulacje dotyczące spraw społecznych, jak np. ochrona praw pracowniczych czy ubezpieczenia.


- Okazało się to jednak niewystarczające, by zmienić stanowisko Walonii - powiedział jeden z dyplomatów. Dodał, że negocjacje będą prowadzone dalej.


W piątek ma zebrać się parlament Walonii i nie jest wykluczone, że w tym dniu po południu ponownie spotkają się ambasadorowie państw unijnych.

 

CETA na obradach szczytu UE


CETA ma być tematem piątkowych obrad szczytu UE, który trwa w Brukseli. Jeżeli przed końcem szczytu udałoby się znaleźć wyjście z impasu, to przywódcy "28" mogliby dać zielone światło do podpisania przez Unię umowy z Kanadą 27 października.


Wynegocjowane w 2014 r. Całościowe Gospodarcze i Handlowe Porozumienie UE-Kanada (CETA) proponuje zniesienie niemal wszystkich ceł i barier pozataryfowych oraz liberalizację handlu usługami między Unią Europejską a Kanadą. Tymczasowe stosowanie umowy, na które mają się zgodzić państwa UE, ma dotyczyć relacji handlowych. Do czasu zatwierdzenia przez wszystkie kraje członkowskie zawieszona będzie inwestycyjna część porozumienia.


Umowa budzi spore kontrowersje i protesty niektórych środowisk, obawiających się osłabienia praw pracowniczych, standardów ochrony środowiska i bezpieczeństwa żywności czy też wzmocnienia wpływów wielkich korporacji.


PAP