Polityk Platformy Obywatelskiej podkreślił, że opozycja już teraz musi myśleć o tym, by budować wspólną koalicję, bo gdy PiS zdecyduje się na przyspieszone wybory, zabraknie na to czasu.

 

Funkcje tylko na trzy miesiące

 

- Chcę tylko zwrócić uwagę, że zmieniło się kierownictwo administracji Sejmu. Wszyscy mają funkcję pełniących obowiązki na trzy miesiące. Ten okres kończy się pod koniec roku - argumentował wicemarszałek.

 

Wtedy należy spodziewać się gruntownych zmian w administracji sejmowej, w rządzie? - dopytał prowadzący program Jarosław Gugała.

 

- Nie, w administracji nie. Ale jest pytanie: dlaczego taka tymczasowość? Można sobie wyobrazić, że premier Szydło zostanie marszałkiem Sejmu - odpowiedział Borusewicz.

 

Jego zdaniem, równie prawdopodobne jest to, że Szydło wystartuje w wyborach na prezydenta Warszawy, tak jak "za poprzedniej koalicji rządzącej PiS-u, Kazimierz Marcinkiewicz został kandydatem na prezydenta Warszawy (został, jako zarządca komisaryczny p.o. prezydenta Warszawy  - red)".  - Istnieją różnie możliwości. Ja tylko wskazuję, że są takie sygnały - zaznaczył.

 

"Odczekam, zobaczę, co będzie dalej"

 

Polityk potwierdził, że choć marszałek Senatu Stanisław Karczewski odsunął go od prowadzenia obrad, to nadal jest wicemarszałkiem wyższej izby parlamentu.

 

- Od początku bardzo rzadko prowadziłem obrady, a w ogóle nie prowadziłem głosowań, więc trochę się do takiej sytuacji przyzwyczaiłem. Odczekam, zobaczę, co będzie dalej - stwierdził.  

 

Odsunięcie Borusewicza od prowadzenia obrad to efekt sporu między nim a marszałkiem Karczewskim dotyczącego ogłoszonej 6 października przerwy w obradach Senatu nad informacją prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego o działalności TK w 2015 r. Przerwa miała potrwać do 20 października, podczas gdy następne posiedzenie Senatu zaplanowano na dzień wcześniej. Szerzej o sprawie pisaliśmy tutaj.

 

Polsat News