Trzecia debata prezydencka, organizowana tym razem przez telewizję Fox News, rozpoczęła się od pytań na temat Sądu Najwyższego. - Potrzebujemy Sądu Najwyższego, który będzie bronił drugiej poprawki do konstytucji (o prawie do posiadania broni - red), która jest obecnie zagrożona - powiedział nominowany przez Partię Republikańską Donald Trump. Zapewnił też, że będzie mianował sędziów "pro life i konserwatywnych". Trump zarzucił Clinton, że pieniądze na jej fundację pochodzą m.in z Arabii Saudyjskiej i Kataru, krajów gdzie kobiety są "zrzucane z dachów".

 

Clinton: liberalny Sąd Najwyższy

 

- Sąd Najwyższy musi stać po stronie ludzi, bronić praw kobiet, osób LGTB - mówiła z kolei Demokratka Hillary Clinton. Zdecydowanie opowiedziała się przeciwko ograniczaniu prawa kobiet do aborcji, podkreślając, że decyzja o jej przeprowadzeniu jest najtrudniejszą, jaką kobieta może kiedykolwiek podjąć, i rząd nie powinien się w nią mieszać.

 

Zapewniła, że wspiera prawo do posiadania broni, ale konieczne są regulacje, by ograniczyć przemoc z użyciem broni, w tym zwiększenie kontroli osób kupujących broń. Opowiedziała się też za anulowaniem decyzji Sądu Najwyższego z 2011 r., która zniosła ograniczenia w finansowaniu kampanii wyborczych.

 

"To wszystko kłamstwa, czysta fikcja"

 

 

Zapytany przez moderatora debaty o sprawę napastowania seksualnego kobiet Trump znowu - jak w poprzednich wystąpieniach - stanowczo zaprzeczył tym zarzutom. - Te ich historie zostały przeważnie zdyskredytowane. Nigdy nie widziałem tych kobiet. To wszystko kłamstwa, czysta fikcja - powiedział. Dodał, że jego zdaniem, wszystkie oskarżenia są owocem spisku, za którym stoi sztab kampanii Clinton.

 

 

Kandydatka Demokratów przypomniała, że najpierw ujawniono nagranie seksistowskich wypowiedzi Trumpa, dzięki któremu relacje dziesięciu oskarżających go kobiet nabrały wiarygodności. - Donald Trump uważa, że poniżanie kobiet czyni go większym - powiedziała i wytknęła mu także kpiny z niepełnosprawnego dziennikarza, którego przedrzeźniał na wiecu, oraz atak na rodziców poległego w Iraku muzułmańskiego oficera armii USA, którzy na konwencji przedwyborczej skrytykowali go za islamofobię.

 

"To jest kryminalne przedsiębiorstwo"

 

 

Trump w rewanżu poruszył sprawę nieprzepisowego używania przez Clinton prywatnego serwera mailowego do służbowej korespondencji w Departamencie Stanu. "Nikt nie ma więcej szacunku do kobiet niż ja. Tamto było fikcją, ale jej maile nie są fikcją. Powinna dostać pięć lat więzienia za kłamstwa w zeznaniach dla FBI! I ona się ubiega o prezydenturę?!" - mówił.

 

 

Zaatakował także fundację charytatywną Clintonów za przyjmowanie datków od autorytarnych rządów łamiących prawa człowieka. - To jest kryminalne przedsiębiorstwo. Oni przyjmowali donacje z Arabii Saudyjskiej. Brali pieniądze od kraju, w którym kamienuje się kobiety - oświadczył.

 

Marionetki Putina?

 

Jak w poprzednich debatach w narracji Hillary Clinton powrócił watek Władimira Putina. Kandydatka Demokratów nazwała swego rywala, Donalda Trumpa "marionetką" rosyjskiego prezydenta Władimira Putina.

 

 

- To jasne, że on (Putin - red) wolałby mieć za prezydenta Stanów Zjednoczonych marionetkę - powiedziała Clinton, przypominając oskarżenia, że rosyjscy hakerzy włamali się do skrzynki mailowej Partii Demokratycznej, by wpłynąć na wynik wyborów i pomóc wygrać Trumpowi.

 

 

- To ty jesteś marionetką - odpowiedział jej Trump. Wyraził przekonanie, że Clinton tak bardzo nie lubi Putina, "gdyż on ją przechytrzył na każdym kroku", gdy była sekretarzem stanu USA. Podkreślił też, że nie ma dowodów na to, iż to Rosja stoi za atakiem hakerów na maile Demokratów.

 

 

Prezydent Putin "nie jest moim najlepszym przyjacielem", "ale czy nie byłoby pięknie, gdybyśmy dobrze żyli z Rosją" - powiedział kandydat Republikanów na prezydenta

 

"Wybory mogą być sfałszowane"

 

Hillary Clinton nie powinna być dopuszczona do startu w wyborach - oświadczył Donald Trump. I powtórzył swoją opinię, że wybory mogą być sfałszowane na jej korzyść. Dlatego odmówił odpowiedzi na pytanie, czy zaakceptuje ich wynik.

 

- Ocenię to i powiem w swoim czasie. Będę was trzymać w napięciu - powiedział Trump zapytany przez prowadzącego debatę, czy zaakceptuje niekorzystny dla niego wynik wyborów.

 

- To przerażające - przerwała mu rywalka w wyborach, kandydatka Demokratów na prezydenta Hillary Clinton.

 

Trump od kilku dni mnoży deklaracje, że amerykańskie wybory są "ustawione" pod jego rywalkę. Podczas debaty wyjaśnił, że ma na myśli przede wszystkim media, które prowadzą kampanię przeciwko niemu oraz fakt, że FBI nie postawiła formalnych zarzutów Hillary Clinton w związku z prowadzeniem przez nią prywatnej skrzynki mailowej.

 

Trzecia i ostatnia debata

 

Na trzy tygodnie przed wyborami prezydenckimi w USA, w Las Vegas, w stanie Nevada trwa w środę wieczorem trzecia i ostatnia już debata prezydencka. Kandydaci nie podali sobie rąk na powitanie. Pojedynek, który potrwa 90 minut jest szczególnie ważny zwłaszcza dla Trumpa. Jego pozycja bardzo pogorszyła się w ostatnich tygodniach, głównie za sprawą nagrania wideo z seksistowskimi wypowiedziami z 2005 roku oraz mnożących się oskarżeń kobiet, które twierdzą, że Trump obmacywał je i całował bez ich zgody.

 

Najnowsze krajowe sondaże, sumowane przez portal RealClearPolitics wskazują, że Clinton ma nad Trumpem przewagę ponad 6 punktów procentowych. Wygrywa z nim także w większości tzw. stanów "wahających się", w których odbędzie się kluczowa walka.

 

PAP