- Dzień dobry państwu. Nazywam się Kamil Durczok. Minęła godz. 21 i to jest dla mnie szczególna godzina, bo po roku i siedmiu miesiącach nieobecności znowu mogę się z państwem widzieć - rozpoczął nowy program w Polsat News Kamil Durczok.

 

Gośćmi inauguracyjnego odcinka byli Krzysztof Kwiatkowski, Ryszard Kalisz oraz Magdalena Ogórek.

 

"Rozmowy docięte do z góry dobranej tezy"

 

- Jutro w Sejmie uchylenie immunitetu z mojego wniosku. Czekałem na to rok i czekam ze spokojem, że Sejm podejmie tą decyzję i umożliwi mi wreszcie oczyszczenie się z zarzutów, już na etapie jawnego postępowania sądowego – powiedział pierwszy z gości Krzysztof Kwiatkowski.

 

- Długo pana nie było w mediach – zwrócił się do polityka Durczok. - Sytuacja była skomplikowana, bo kiedy rok temu katowicka prokuratura przedstawiła swoje wątpliwości, to nie pokazano mi żadnych dokumentów – stwierdził Kwiatkowski.

 

- Prokuratura złożyła wniosek w oparciu o fragmentaryczne rozmowy docięte do z góry dobranej tezy, a mnie poinformowano, że nie mam prawa ustosunkować się do informacji zawartych we wniosku ze względu na dobro toczącego się postępowania – dodał.

 

Kwiatkowski o CBA i kajdankach

 

Na pytanie prowadzącego program, czy przed piątkowym głosowaniem Sejmu ws. uchylenia immunitetu czuje strach, prezes NIK odpowiedział, że "odczuwa ogromny spokój, że ta najgorsza dla niego sytuacja zawieszenia wreszcie się zakończy".

 

- Dziś znamy tylko wersję prokuratury. Ja nie mam dostępu do materiałów w tej sprawie i mogłem odnieść się tylko do wniosku – powiedział.

 

Kamil Durczok zapytał prezesa NIK również o to, "czy nie boi się, że następnego dnia po uchyleniu immunitetu o 6 rano zapuka do niego Centralne Biuro Antykorupcyjne i wyprowadzi go w kajdankach?"

 

– Pańskie słowa wskazywałyby na to, że w Polsce mamy wyłącznie dyspozycyjne służby specjalne i prokuratorów. Ja poznałem tych ludzi. Byłem prokuratorem generalnym i wierzę w demokratyczne instytucje prawa – odpowiedział.

 

"Kaczyński miał w sobie wielkie wyczucie"

 

Kamil Durczok zapytał byłego posła SLD Ryszarda Kalisza, z wykształcenia prawnika, czy podjąłby się ewentualnej obrony Krzysztofa Kwiatkowskiego? - Oczywiście. Zarzuty postawione prezesowi Kwiatkowskiemu nie mają żadnego uzasadnienia - odpowiedział Kalisz.

 

Były członek Sojuszu Lewicy Demokratycznej wyjaśnił również, jakie są, jego zdaniem, przyczyny sukcesu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości. - Jarosław Kaczyński miał w sobie wielkie wyczucie społeczne i obywatelskie. W pewnym momencie oparł się na elementach społeczeństwa obywatelskiego. Oparcie się na Rodzinie Radia Maryja, czyli 1,5 mln ludzi, którzy stworzyli strukturę ludzi z podobnymi emocjami. Później Kluby Gazety Polskiej, Kluby Ronina. No i mieć taki zasób finansowania, gdzie nikt nie podskoczył do dzisiaj, czyli struktura SKOK-ów. Przecież niektóre gazety się na tym opierają - powiedział Ryszard Kalisz.

 

"Ekipa Kaczyńskiego i Ziobry zamknie w więzieniu sobie podobnych"


Durczok zapytał Kalisza, czy według niego, "ekipa Kaczyńskiego, Ziobry, Macierewicza zamknie w więzieniu Tuska, Sikorskiego i jeszcze kilku innych polityków Platformy Obywatelskiej". Polityk SLD odparł, że "ekipa Kaczyńskiego, Ziobry i kilku innych ludzi zamknie w więzieniu sobie podobnych"  

 

- Już dzisiaj widać strukturalne, mentalne i ideowe podglebie do tego, żeby ludzie PiS-u robili rzeczy, za które powinno się ich w przyszłości karać. Spójrzmy chociażby na spółki skarbu państwa. Kto tam był obsadzany? Ludzie, co do zasady, bez kompetencji. A jaka jest mentalność człowieka bez kompetencji? On nie potrafi działać prawidłowo, więc on wie, że prędzej czy później będzie musiał z tego odejść. Dlatego chce jak najszybciej się nachapać. Jarosław Kaczyński ostatnio, zaraz po Krynicy, powiedział, nie cytuję dosłownie, że mamy wsród nas pewien taki wrzód, który trzeba wyeliminować - powiedział Kalisz. - I wszystkich protegowanych przez "grupę madrycką" (Adam Hofman, Mariusz Antoni Kamiński, Adam Rogacki - byli posłowie PiS - red.) raptem zaczęto zwalniać, a na innych padł strach - przyznał Kalisz.

 

 

Durczok: Kibicował pan Magdzie Ogórek?

 

- Nie, dlatego, że ją znam i znałem. I uważałem, że Magda Ogórek nie nadaje się na prezydenta. Uważałem, że aparat w postaci Aleksandrzaka i Millera, który wymyślił kandydatkę, która im nigdy w aparatowym sposobie funkcjonowania nie zagrozi, działał przeciwko polskiej lewicy - stwierdził Kalisz.

 

- Magdę Ogórek doskonale znam, byłem m.in. świadkiem na jej ślubie. To nie znaczy jednak, że młoda, niezwykle inteligentna kobieta nadaje się na prezydenta i może być liderem politycznym - powiedział.

 

Ogórek: Rysiu, czemu nie mówisz prawdy?

 

- Cześć Rysiu - powiedziała wchodząc do studia Magdalena Ogórek. - A czemu ty prawdy nie mówisz, a program to "Brutalna prawda". Twoim zdaniem nie nadawałam się na prezydenta, ponieważ ty byłeś najlepszym kandydatem. No, powiedz – stwierdziła była kandydatka SLD na prezydenta.

 

- A to swoją drogą. Ja tego wcale nie ukrywam, że mam wszelkie kompetencje do tego, żeby znać się na kompetencjach konstytucyjnych, czy politycznych i co do tego nie mam wątpliwości - odpowiedział Ryszard Kalisz.

 

- Ja bardzo chciałbym, żeby prezydentem RP była kobieta, natomiast prezydent musi w sobie mieć to co jest zarówno doświadczeniem społecznym, jak i kwintesencją uosobienia pragnień obywateli – dodał Kalisz.

 

"Przypisywano mnie już do Korwina, Kukiza, Nowoczesnej i PiS-u"

 

W tym momencie prawnik opuścił studio, a Kamil Durczok zapytał Magdalenę Ogórek o to czemu tak często chwali PiS, a krytykuje Platformę Obywatelską.

 

- Proszę zwrócić uwagę, że na przestrzeni ostatniego roku zapisywano mnie zarówno do Korwina, jak i do Kukiza, Nowoczesnej, a obecnie do PiS-u, dlatego, że zdecydowałam się otwarcie przeciwstawić tej narracji, którą próbuje narzucić opozycja – stwierdziła.

 

Ogórek przyznała, że "dzięki temu, że zaangażowała się w politykę, jest teraz bogatsza o pół roku rozmów z Polakami". - Może dlatego widzę teraz świat zupełnie inaczej niż "Gazeta Wyborcza", "Newsweek", i stacja, w której pan kiedyś pracował – powiedziała do prowadzącego. - Dla mnie jest to największa wartość: zobaczyć to, czego pan Komorowski z pałacu nie widział – dodała.

 

Duda a Komorowski? "Różnica jest kolosalna"

 

W wielu słowach odniosła się również do "kolosalnych różnic" między prezydenturą Bronisława Komorowskiego a Andrzeja Dudy.

 

– Z jednej strony masz prezydenta, który postawił przede wszystkim na politykę zagraniczną, pokazał nam festiwal wizyt zagranicznych, które rzeczywiście coś przynoszą. Przede wszystkim otwarcie na Azję i dobrze wiemy, że także nasz wzrost gospodarczy i to, co Duda zrobił w Chinach, to jest dla nas wartość dodana. Pojawiła się też reanimacja grupy Wyszehradzkiej i ogromna emfaza na politykę zagraniczną – powiedziała.

 

- A na to masz Bronisława Komorowskiego, któremu nawet Donald Tusk wytknął, że siedzi pod żyrandolem, miał ogromny kłopot i z wielką niechęcią wyszedł do Polaków w czasie kampanii prezydenckiej. Naprawdę stawiasz to na tym samym mianowniku? – zwróciła się do Kamila Durczoka Ogórek.

 

Cały odcinek programu dostępny jest w zakładce "Nasze programy".

 

Polsat News