Domagalski-Łabędzki omawiając spotkanie Rady do Spraw Zagranicznych w formacie ministrów ds. handlu państw członkowskich UE powiedział, że mimo akceptacji państw członkowskich dla CETA, z powodów braku wewnętrznych uzgodnień w Belgii i braku zgody Walonii, we wtorek nie zawarto porozumienia w sprawie zgody na podpisanie umowy o wolnym handlu między UE a Kanadą.


Spotkanie jednak okazało się istotne, gdyż dzięki zaangażowaniu Polski udało się uzyskać deklarację wszystkich państw członkowskich, że w przypadku niepowodzenia ratyfikacji CETA z powodów konstytucyjnych tymczasowe stosowanie umowy musi być anulowane.


Na wniosek Polski powody konstytucyjne zostaną doprecyzowane w minutes (formalnym zapisie – red.) do posiedzenia Rady i jednym z nich jest brak ratyfikacji przez jedno z państw członkowskich.


- Dla nas najważniejsze od samego początku było to, aby zapewnić polskiemu parlamentowi istotny wpływ i udział w procesie ratyfikacji - powiedział Domagalski-Łabędzki.


„CETA nie stworzy mechanizm umożliwiającego import żywności zawierającej GMO"


Wiceminister uznał, że Polsce udało się przeforsować kilka innych ważnych kwestii. - Po pierwsze złożyliśmy oświadczenie, które przedstawia i prezentuje naszą  interpretację rozumienia zapisów CETA w kluczowych i najbardziej wrażliwych kwestiach, czyli kwestii definicji inwestora - powiedział.


- Pokazaliśmy w nim, jak polska strona będzie interpretować pojęcie inwestora na gruncie CETA. Wyraziliśmy też stanowcze i zdecydowane stanowisko w kwestii respektowania zasady ostrożnościowej, czyli zasady, która mówi, że standardy bezpieczeństwa żywności pozostają niezmienione. (...) Nie ma możliwości, żeby CETA tworzyła jakikolwiek mechanizm czy procedurę umożliwiającą import żywności zawierającej GMO i cieszę się bardzo, że znajdzie się to również w minutes do sprawozdania z wtorkowego posiedzenia; jest to interpretacja podzielana powszechnie przez wszystkie państwa członkowskie, jak i przez Komisję Europejską - mówił Domagalski-Łabędzki.

 

Polski przedstawiciel w sądzie inwestycyjnym


Wiceminister stwierdził, że nie ma możliwości, by CETA tworzyła warunki do importu GMO. Gdyby się to zdarzyło, oznaczałoby to, że taki import dokonuje się poza warunkami prawnymi. Nasza deklaracja zawierała również doprecyzowanie interesów Polski, jeżeli chodzi o kwestię bezpieczeństwa usług, standardów ochrony danych osobowych.


- Podkreśliliśmy po raz kolejny, że o ile uznajemy mechanizm sądu inwestycyjnego, który jest zapisany w treści CETA, to będziemy stanowczo domagać się tego, by zapewnić sobie udział w kształtowaniu tej instytucji - również w taki sposób, by jednym z sędziów orzekających w przyszłym sądzie inwestycyjnym była osoba znająca polskie prawo - wskazał.


"Kwestia absolutnie zasadnicza"


Domagalski-Łabędzki powiedział, że jest świadomy, iż będzie to procedura, która będzie trwała kilka lat i wejdzie w życie po ratyfikacji przez parlamenty ostatniego państwa członkowskiego, tym niemniej trzeba na nią wpływać już teraz. Według niego nasze stanowisko jest zauważalne przez stronę europejską.


- W ubiegłym tygodniu pani komisarz Malmstrom (komisarz UE ds. handlu Cecilia Malmstrom – red.) zapewniła nas, że KE rozumie konieczność reprezentacji przedstawiciela naszego regionu w gremium sędziów sądu inwestycyjnego - powiedział wiceminister. - Podkreślamy na każdym spotkaniu, że jest to dla nas kwestia absolutnie zasadnicza i pani komisarz zapewniła nas, że będzie to wzięte pod uwagę - dodał.


CETA (Comprehensive Economic and Trade Agreement) proponuje zniesienie niemal wszystkich ceł i barier pozataryfowych oraz liberalizację handlu usługami między Unią Europejską a Kanadą. Negocjacje ws. umowy trwały pięć lat i zakończyły się we wrześniu 2014 roku. Porozumienie ma być zawarte 27 października szczytu UE-Kanada.

 

PAP