Śledczy nie ujawniają innych szczegółów tej sprawy. Według nieoficjalnych doniesień chodzi o właściciela jednej z sieci agencji detektywistycznych, Krzysztofa S. oraz jego współpracownicę Katarzynę W.


Jak podało RMF FM Krzysztof S. zna się z Markiem Falentą - głównym oskarżonym w trwającym procesie dotyczącym afery podsłuchowej. W 2015 r. S. i Katarzyna W. mieli między innymi oferować za pieniądze nagrania rozmów podsłuchanych w warszawskiej restauracji "Sowa i Przyjaciele". Krzysztof S. w rozmowie z RMF FM zaprzeczył, że kiedykolwiek oferował nagrania z podsłuchów oraz że w ogóle miał takie taśmy. Przekonywał, że akcja prokuratury została wszczęta na podstawie pomówień.


Oskarżeni ws. afery taśmowej


Przed warszawskim sądem okręgowym toczy się proces biznesmena Marka Falenty oskarżonego ws. nielegalnych podsłuchów w stołecznych restauracjach oraz jego współpracownika Krzysztofa Rybki. Mężczyźni nie przyznali się do stawianych im zarzutów.


Chodzi o głośną sprawę nielegalnego nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. w warszawskich restauracjach osób z kręgów polityki (głównie z PO), biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Oskarżonymi w sprawie oprócz Falenty i Rybki są dwaj kelnerzy Konrad Lassota i Łukasz N. (nie zgadza się na podawanie nazwiska). Lassota i N. przyznali się do zarzutów. N. zeznawał, że Falenta za pieniądze zlecał nagrywanie rozmów w restauracjach. Wszystkim grozi do 2 lat więzienia.


W sumie, podczas 66 nielegalnie nagranych spotkań, utrwalono rozmowy ponad stu osób; prokuraturze udało się ustalić tożsamość 97. Akt oskarżenia wysłała we wrześniu 2015 r. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Według niej motywy działania oskarżonych miały charakter biznesowo-finansowy. Media twierdzą, że nagrania miały być zemstą Falenty za śledztwo w sprawie firmy Składy Węgla, w której miał udziały, a także próbą zdobycia ważnych informacji dla działalności gospodarczej. Falenta twierdzi, że jest niewinny i liczy na uniewinnienie. Według prokuratury miał on zlecić wykonanie nagrań dwóm pracownikom restauracji. Wszyscy odpowiadają z wolnej stopy.

 

PAP