Według polskiej wersji umowy, zamieszczonej na oficjalnej stronie unijnej EUR-lex, pkt. 2d) artykułu 25.2 umowy o dialogu ws. dostępu do rynku biotechnologii głosi, że strony mają współdziałać w zakresie "uczestnictwa we współpracy regulacyjnej mającej na celu minimalizację niekorzystnego wpływu wymiany handlowej na praktyki regulacyjne związane z produktami biotechnologicznymi".


To samo postanowienie w wersji angielskiej brzmi: "to engage in regulatory cooperation to minimise adverse trade impacts of regulatory practices related to biotechnology products".


Według Eweliny Stobieckiej z zespołu ds. Prawa Gospodarczego przy Ministrze Rozwoju, która jest też partnerem w kancelarii Taylor Wessing, właściwe tłumaczenie angielskiej wersji umowy na polski powinno głosić, iż strony porozumienia zobowiązują się m.in. do „współpracy regulacyjnej w celu zminimalizowania negatywnych skutków handlowych praktyk regulacyjnych dotyczących produktów biotechnologicznych”.


- Pozostaje to wówczas w logicznej łączności z całym artykułem 25.2, który mówi o dialogu, współpracy i wymianie informacji odnośnie rynków produktów biotechnologicznych - oceniła dla PAP Stobiecka.


"Tylko komisja może dokonać sprostowania"


Także zdaniem Piotra Dąbrowskiego z kancelarii Sadkowski i Wspólnicy "tłumaczenie na język polski jest ewidentnie błędne".


- Stosowanie przepisów unijnych do tego rodzaju aktów powoduje pewne kontrowersje. Niemniej jednak akty prawa UE, w tym decyzje Rady, są publikowane we wszystkich oficjalnych językach państw członkowskich i są to równoważne wersje językowe. Polskie sądy i organy państwa mają obowiązek stosować określony akt UE w polskiej wersji językowej, nawet jeżeli jest ona „błędna” w stosunku do treści negocjowanego aktu (z reguły w angielskiej wersji językowej) - podkreślił ekspert.


Zaznaczył też, że to służby Komisji są odpowiedzialne za prawidłowość tłumaczenia - a nie administracja krajowa - i tylko komisja może dokonać sprostowania błędu.


Państwa UE nie porozumiały się


Wynegocjowane w 2014 r. Całościowe Gospodarcze i Handlowe Porozumienie UE-Kanada (CETA) proponuje zniesienie niemal wszystkich ceł i barier pozataryfowych oraz liberalizację handlu usługami między Unią Europejską a Kanadą. Porozumienie ma być zawarte w październiku podczas szczytu UE-Kanada.


We wtorek w Luksemburgu spotkali się unijni ministrowie odpowiedzialni za sprawy handlowe, którzy dyskutowali nad podpisaniem umowy CETA. Tego dnia państwa UE nie porozumiały się w sprawie zgody na podpisanie umowy. Sprawę będą omawiać przywódcy unijni na czwartkowo-piątkowym szczycie.


Niedawno Sejm przyjął uchwałę ws. CETA. Głosi ona m.in., że "do zawarcia tej umowy i jej pełnego wejścia w życie niezbędne jest przeprowadzenie procedur jej zatwierdzenia, zgodnie z wymogami i wewnętrznym porządkiem prawnym poszczególnych państw członkowskich UE".


PAP