Jak ocenił, mogły pojawić się pikiety przeciwko wyświetlaniu filmu "Wołyń". - Organizacje, które się nie zgadzają z wizją Smarzowskiego o Wołyniu, mogłyby organizować protesty - podkreślił ambasador.


Deszczyca poinformował, że obecnie omawiane są nowe terminy pokazania filmu "Wołyń" na Ukrainie. - Jeżeli mamy rozmawiać o filmie, to lepiej go zobaczyć - przekonywał.


"Brakuje przeciętnego Ukraińca"


Ambasador Ukrainy powiedział, że widział już film i uznaje go za "bardzo emocjonalny". - To jest film antynacjonalistyczny, antyradykalny, nie do końca antyukraiński. Brakuje mi w tym filmie takiego przeciętnego Ukraińca, których było 90 proc., część walczyła, część pomagała Polakom, ale większość po prostu była zwykłymi obywatelami - zaznaczył.


Jego zdaniem "film raczej będzie budował bazę dla tego, żeby dalej ze sobą rozmawiać". - Film wywoła na pewno chęć do tego, żeby społeczeństwo i historycy ukraińscy zaczęli się bardziej zajmować tą problematyką - podkreślił Deszczyca.


"Film będzie przedmiotem do dyskusji"


Pytany, czy "Wołyń" może stać się końcem przyjaznych relacji polsko-ukraińskich, Deszczyca odpowiedział, że film fabularny nie może przesądzić o relacjach Polski i Ukrainy. - Film na pewno wywoła dyskusję, debatę, jest w różny sposób odbierany w Polsce i na Ukrainie, podejrzewam, że będzie przedmiotem do dyskusji - ocenił ambasador.


Odwołany pokaz w Kijowie


W poniedziałek dyrektor Instytutu Polskiego w Kijowie Ewa Figel poinformowała, że Instytut odwołał zapowiedziany na wtorek pokaz filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego. Jak mówiła, na decyzję tę wpłynęły zalecenia ukraińskiego resortu spraw zagranicznych.


Pokaz miał odbyć się w stołecznym kinie "Kijów" - z udziałem reżysera i zaproszonych przez Instytut Polski ukraińskich gości. Po projekcji planowano dyskusję nad filmem. Figel przesłała skierowane do ambasady RP na Ukrainie pismo, w którym MSZ tego kraju "usilnie zaleca" stronie polskiej odwołanie imprezy w trosce o "porządek publiczny".


Działające przy ambasadach RP Instytuty Polskie zajmują się promocją polskiej kultury. Zgodnie z praktyką dyplomatyczną Instytut w Kijowie wystosował za pośrednictwem ambasady zaproszenia na pokaz filmu Smarzowskiego do przedstawicieli najwyższych ukraińskich władz, w tym do prezydenta, premiera i parlamentarzystów.

 

"Ze względu na porządek publiczny"


W odpowiedzi ambasada RP otrzymała od ukraińskiego MSZ pismo, w którym zalecono rezygnację z pokazu. "W związku z zamiarami zorganizowania przez stronę polską specjalnej projekcji filmu fabularnego »Wołyń« reżysera W. Smarzowskiego (…) Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy usilnie zaleca odwołanie tego przedsięwzięcia ze względu na porządek publiczny" - czytamy w piśmie ukraińskiego resortu.


Dyrektor Biura Rzecznika Prasowego MSZ Rafał Sobczak poinformował w poniedziałek, że pokaz filmu "Wołyń", który miał się odbyć we wtorek w Kijowie, został przełożony z przyczyn technicznych na późniejszy termin. Nowy termin projekcji jest obecnie uzgadniany ze stroną ukraińską.


"Wołyń" trafił na ekrany kin w Polsce 7 października. Smarzowski wyreżyserował ten film na podstawie własnego scenariusza, który napisał, wykorzystując wątki ze zbioru opowiadań "Nienawiść" autorstwa Stanisława Srokowskiego. Tekst scenariusza konsultowano z historykami. Akcja filmu rozgrywa się w okresie od wiosny 1939 r. do lata 1945 r. w wiosce zamieszkanej przez Ukraińców, Polaków i Żydów.


Według historyków na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943-1945 zginęło ok. 100 tys. Polaków, zamordowanych przez oddziały Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA) i miejscową ludność ukraińską. UPA walczyła podczas drugiej wojny światowej zarówno przeciw Niemcom, jak i ZSRR. Od wiosny 1943 roku prowadziła także działania zbrojne przeciwko ludności polskiej Wołynia, Polesia i Galicji Wschodniej, zmierzając do jej całkowitego usunięcia z tych terenów. Zbrodnia wołyńska spowodowała polski odwet, w wyniku którego zginęło ok. 10-12 tys. Ukraińców, w tym 3-5 tys. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

 

PAP