- Kilka osób już zgłosiło się do pogotowia ratunkowego z informacją, że mają problemy z oddychaniem i o podrażnieniach skóry - poinformował Tomasz Lejman.

 

W akcji gaśniczej uczestniczy kilkadziesiąt jednostek straży pożarnej i statek gaśniczy.

 

Cytowana przez agencję Associated Press rzeczniczka koncernu Ursula von Stetten powiedziała, że do eksplozji i pożaru doszło w porcie rozładunkowym podczas prac przy rurociągu, którym dokonuje się przeładunku cieczy łatwopalnych i ciekłego gazu.

 

Przyczyny wypadku nie są na razie znane. Nie ma też danych na temat dokładnej liczby rannych i zaginionych.

 

Toksyczny dym może przemieścić się nad centrum miasta

 

Nad zakładami unoszą się słupy ognia, które sięgają kilkudziesięciu metrów. - Istnieje zagrożenie, że dym może przemieścić się w stronę centrum Ludwigshafen i pobliskiego Mannhein - powiedział Lejman.

 

Korespondent Polsat News informuje, że w ostatnim czasie doszło do innych wybuchów w fabrykach BASF. W piątek w zakładzie w Ludwigshafen nastąpiła niewielka eksplozja na jednej z linii produkcyjnych, rannych zostało sześć osób. Przed paroma dniami w innej z fabryk koncernu miała miejsce eksplozja w urządzeniach klimatyzacyjnych - cztery osoby zostały ranne.

 

 

 

 

Zakłady BASF w Ludwigshafen znajdują się ok. 80 km na południe od Frankfurtu nad Menem i są największym na świecie kompleksem chemicznym zajmującym powierzchnię 10 km kwadratowych i zatrudniającym 39 tys. pracowników.

 

 

Polsat News, PAP, fot. PAP/EPA/ASTRID JACOBI