- Po wejściu w życie przepisów rząd francuski dał firmom transportowym okres przejściowy, podczas którego wprawdzie mogło dojść do kontroli, jednak w przypadku naruszeń odstępowano od nałożenia kary. Tzw. okres ochronny minął pod koniec lipca i teraz Francja rozpoczęła kontrole polskich firm transportowych - poinformował Łukasz Włoch z Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców.

 

Teraz każda godzina kierowcy wysłanego przez polskiego przewoźnika do Francji kosztuje firmę 9,67 euro. Każdy z kierujących musi też mieć wystawione przez pracodawcę po francusku zaświadczenie o delegowaniu. Będzie ono ważne przez maksymalnie 6 miesięcy. Firmy transportowe muszą także ustanowić swojego przedstawiciela we Francji, odpowiedzialnego m.in. za kontakty ze służbami kontrolnymi.


Spór o nowe przepisy


Francuski rząd tłumaczył, że nowe prawo (zwane "Loi Macron" od nazwiska francuskiego ministra gospodarki Emmanuela Macrona) ma służyć poprawie kontroli i doprowadzić do wyeliminowania z rynku nieuczciwej konkurencji.


Przewoźnicy twierdzą jednak, że wprowadzając takie regulacje Francja blokuje dostęp do swojego rynku zagranicznym przewoźnikom. Ich zdaniem francuskie rozwiązania są niezgodne z prawem unijnym. Polskie firmy uznały, że zwiększy to ich koszty na tyle, że może nawet doprowadzić do bankructw.


Przepisom przygląda się także Komisja Europejska, która rozpoczęła postępowanie wobec Francji w związku z zastosowaniem przepisów o płacy minimalnej do sektora transportu międzynarodowego.  Według KE "ogranicza to w nieproporcjonalnym stopniu wolność świadczenia usług i wolność przepływu dóbr" w Unii Europejskiej.


Są pierwsze kontrole

 

- Po trzech miesiącach obowiązywania płacy minimalnej dla pracowników delegowanych do Francji, polski przewoźnik został poddany szczegółowej kontroli. Francuska Inspekcja Pracy zobowiązała go do przedłożenia dokumentów potwierdzających wypłatę co najmniej 10 Euro za każdą godzinę pracy dla delegowanych kierowców - poinformował Łukasz Włoch.


Ponadto strona francuska zażądała przedłożenia listy płac potwierdzającej wypłatę minimalnego wynagrodzenia za okres od lipca tego roku wraz z tłumaczeniem na język francuski. Kontrolujący wymagał, aby wskazane dokumenty dostarczyć niezwłocznie w formie elektronicznej na podany adres e-mailowy. Wezwanie do okazania dokumentów przez przedsiębiorcę zostało przekazane telefonicznie przedstawicielowi firmy działającemu na terenie Francji.


Nieprzestrzeganie przepisów może firmę z Polski słono kosztować - maksymalnie 750 euro mandatu karnego i nawet 500 tys. euro kary administracyjnej.

 

polsatnews.pl