- Oczywiście panu prezesowi Rzeplińskiemu zdarzały się wypowiedzi niefortunne, z tym, że ja go rozumiem. Proszę zauważyć, że on bardzo długi czas zachowywał się powściągliwie. Co więcej, jeśli wrócimy do grudnia zeszłego roku, formułował całkiem sensowne propozycje wyjścia z pata - zauważył Ludwik Dorn.

 

- Sędziowie są też ludźmi, a poza tym mogło dojść do rozumowania, że jeśli obrzucają mnie nie wiadomo czym i za propozycję, którą złożyłem, są na mnie obelgi, to jeśli będę milczał to o czym to świadczy - zauważył gość Doroty Gawryluk.

 

"Tak się porobiło"

 

Zapytany przez prowadzącą o to "kto wygrywa wojnę o Trybunał Konstytucyjny", Dorn odpowiedział, że "nikt, ale traci Rzeczpospolita".

 

- Rozumiem, że PiS wywolało ją (wojnę - red.) z konkretnych przyczyn? - dopytywała Gawryluk. - Niekoniecznie - stwierdził Dorn. Na pytanie, "czy PiS poszedł na tę wojnę tak po prostu" odpowiedział, że "tak się porobiło".

 

"Nie tylko w Polsce sądy wykraczają poza rolę"

 

- W ramach programu i myślenia PiS, pojawiała się kwestia TK i można powiedzieć, że pojawiała się w sposób, który ja bym do pewnego stopnia akceptował. Problemem zarówno dla Polski jak i innych państw jest coś takiego, co w literaturze fachowej nazywa się aktywizmem sędziowskim - powiedział.

 

- Nie tylko w Polsce sądy i trybunały konstytucyjne wykraczają poza rolę negatywnego ustawodawcy, czyli działanie, które mówi "nie, tego wam nie wolno" i na różne sposoby przejmuje rolę zastrzeżoną dla parlamentów - podkreślił Dorn.

 

Jego zdaniem obawa PiS, że Trybunał Konstytucyjny chciałby blokować propozycje ustaw przegłosowanych przez to ugrupowanie była przesadzona. - Dlaczego Trybunał Konstytucyjny miałby blokować np. program "Mieszkanie+", czy "500+"? Jeżeli przyjrzeć się dotyczhczasowej linii orzeczniczej, nic na to nie wskazywało - stwierdził Dorn. - Mówienie o blokowaniu dobrej zmiany to propaganda - powiedział.

 

Polsat News