Pragnący zachować anonimowość przedstawiciel czarnogórskich sił bezpieczeństwa powiedział agencji AP, że dawny generał serbskiej policji Bratislav Dikić stał na czele grupy Serbów podejrzanych o planowanie zbrojnych ataków w Podgoricy po zakończeniu niedzielnych wyborów.

 

46-letni Dikić wypadł z łask w roku 2013 jako szef żandarmerii z powodu zarzucanych mu działań przestępczych - pisze Associated Press. Agencja nie wyjaśnia o jakie przestępstwa chodziło. Czarnogórscy prokuratorzy identyfikują zatrzymanego inicjałami B.D. jako lidera grupy "terrorystycznej".

 

Jeszcze jeden Serb jest poszukiwany. - Te osoby przybyły do Czarnogóry z zamiarem przeprowadzenia wieczorem ataku z bronią w ręku przeciwko instytucjom, policji i przedstawicielom organów państwa - napisano w komunikacie.

 

Premier Serbii Aleksandar Vuczić powiedział, cytowany przez agencję prasową Tanjug, że nie dostał informacji o zatrzymaniach. - Dla mnie jest ciekawe, że dzieje się to dzisiaj i to wszystko, co powiem. Co do reszty, to lepiej trzy razy ugryzę się w język i będę milczał - dodał.

 

Napięte stosunki między państwami b. Jugosławii

 

Niedzielne wybory w Czarnogórze są czwarte odkąd w 2006 roku kraj, będący wcześniej częścią Jugosławii, ogłosił niepodległość od Belgradu. Stosunki między Serbią a Czarnogórą są napięte, zwłaszcza w kontekście uznania w 2008 roku przez władze w Podgoricy niezależności Kosowa od Serbii, a także integracji Czarnogóry z NATO.

 

Według ostatnich przedwyborczych sondaży faworytem wyborów jest postkomunistyczna, proeuropejska Demokratyczna Partia Socjalistów (DPS) obecnego premiera Milo Djukanovicia, która kieruje państwem już od 26 lat. Wiele wskazuje jednak na to, że ugrupowaniu nie uda się zdobyć bezwzględnej większości, co utrudni tworzenie rządu.

 

Dobre wyniki prognozowane są również dla rywala DPS - Frontu Demokratycznego (DF), koalicji kilku partii prorosyjskich i proserbskich, która buduje swoją politykę na mocnej krytyce zbliżania Czarnogóry do NATO i UE, a zwraca się właśnie w stronę Serbii i Rosji i chce walczyć z korupcją w kraju.

 

PAP