Kilkunastu strażaków przez ponad dwie godziny walczyło z ogniem. Na szczęście w związku z pożarem nikt nie ucierpiał.

 

Właściciel sklepu otwartego przed rokiem, Robert Krupan, w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że jest "zdewastowany" tym, co się stało.

 

Miejscowa policja sprawdza teraz, dlaczego doszło do pożaru. Pod uwagę brany jest wątek podpalenia albo na tle narodowościowym, albo w związku z walką konkurencji.

 

Śledczy z West Midlands apelują, by każdy, kto posiada informacje o przyczynach pożaru, skontaktował się z policją.

 

BBC