Jak poinformowała Ewa Szymańska-Sitkiewicz z Komendy Głównej Policji, wybuch nastąpił, gdy dwaj mężczyźni rozmawiali na klatce schodowej przed jednym z mieszkań. Zginął zamieszkujący je 48-latek. Był on osobą notowaną za kierowanie gróźb karalnych.

 

Reporter Polsat News ustalił,  że ofiara prowadziła kiosk. Policja sprawdza, czy ładunek wybuchowy nie został podłożony również pod jej samochodem. - To naprawdę drogi, zachodni samochód, nie kojarzy się z osobą, która prowadzi kiosk - relacjonował Wyrwiński.

 

- Sąsiadka do mnie zadzwoniła i powiedziała, że u mnie drzwi wyleciały, więc biegiem przyleciałam, ponieważ opiekuję się mamą, która ma 93 lata i jest niepełnosprawna. Nie mogę wejść, nie wiem jak wygląda moje mieszkanie, podobno drzwi są wywalone - powiedziała Ineza Gołębiewska, mieszkanka bloku.

 

Dodała, że mężczyzna, który zginął nigdy wcześniej nie sprawiał problemów.

 

Na razie nie wiadomo co było przyczyną wybuchu. Na miejscu pracują strażacy oraz pirotechnicy. Dla ewakuowanych mieszkańców miasto podstawiło autobus miejski, w którym mogą się ogrzać.

 

Polsat News